Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 07.10.2005 09:01

Wczorajsze notowania w Stanach ponownie zakończyły się spadkiem, choć już

znacznie mniejszym od poprzednich. Nie zmienia to faktu, że indeksy

zanotowały poziomy nie widzialne od miesięcy dj.gif Nasdaq.gif SP500.gif

Nadal dzieje się to przy malejących cenach towarów, które ostatnio budziły

obawy. Nikt się nie cieszy, że ceny ropy spada ropa.gif Nikogo nie obchodzi

Reklama
Reklama

spadająca cena benzyny benzyna.gif ? Wczoraj spadła nawet cena gazu ziemnego

gaz.gif Na rynku akcji liczy się teraz coś innego. Wygląda na to, że rynek

powoli się przebudza z odrętwienia. Ostatnie odczyty wielkości makro nie

nastrajają optymistycznie. Potwierdzają pojawienie się napięć inflacyjnych,

które przez ostatni czas były przez rynek dziwnie ignorowane, mimo że były

stałym elementem wypowiedzi A. Greenspana. Wczoraj przypomniał o tym szef

Reklama
Reklama

banku rezerwy federalnej z Dallas, Richard Fisher. Po jego wystąpieniu słabe

oznaki chęci odrabiania strat z poprzednich dni zostały zdeptane przez

niedźwiedzi. Nastroje stają się naprawdę podłe. W komentarzach pojawiają się

opinie, że kupno w tej chwili to próba łapania spadającego noża.

Podobne głosy zaczynają pojawiać się i u nas. Ostatnie dwie sesje wzbudziły

poważne obawy graczy co do przyszłego przebiegu notowań. Po wczorajszym

Reklama
Reklama

zjeździe pojawiły się sygnały średnioterminowe na wielu narzędziach. Jednym

z nich jest chociażby publikowana tu strategia inwestycyjna. Za tymi

sygnałami poszły tez opinie, że szczyt jest już za nami. od kilku osób

(dziękuje za uwagi) oberwało mi się nawet, że upieram się przy hossie, gdy

ta się już skończyła. Nie upieram się, ale historia każe stwierdzić, że

Reklama
Reklama

hossa kończy się euforią zakupów, a tej na razie nie widziałem. Owszem były

dni gdzie pesymizm znikał, ale w żadnym wypadku nie można tu było mówić o

jakimś nadzwyczajnym optymizmie. Nie będę się teraz zbytnio rozwodził o

pewnej cesze hossy, o której już wspominałem wcześniej, bo jak widzę nie

wielu się z tym założeniem zgadza. Chodzi o większą korektę, która przed

Reklama
Reklama

poprzednimi szczytami miała miejsce. Owszem, rynek to nie sztywny schemat i

tym razem takiej korekty być nie musi. Szczyt hossy to jednak kilka

możliwych do zaobserwowania wydarzeń, a na razie ja ich nie widziałem. Nadal

pozostaję więc przy zdaniu, że mamy pierwszą od dłuższego czasu korektę i,

moim zdaniem, nie jest to jeszcze początek bessy. Kontrakty.gif Indeks.gif

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama