że wysoka cena ropy jest hamulcem dla gospodarki światowej, co oczywiście
nie jest nowością. Jego zdaniem jednak wzrost cen ropy nie będzie miał aż
tak poważnych konsekwencji, jak miało to miejsce w latach 70-tych. Szef Fed
jest także przekonany, że cena baryłki ropy nie przekroczy poziomów szczytu
z tamtych lat. Oczywiście mowa o cenie realnej, czyli uwzględniającej
inflację.
Jak już wspominałem wyżej nie przypuszczam, by sesja skończyła się w tak
dobrych nastrojach, jak zapewne się zacznie. Moim zdaniem problemem są nadal
nastroje. Wczoraj w końcówce notowań po raz kolejny dało się zauważyć chęć
łapania dołka. Takie oczekiwanie na wzrost jemu nie służy. Wygląda więc na
to, że rynek musi przejść bolesną próbę testu dołków i może dopiero wtedy,
gdy się trochę przestraszy, będą warunki do tego, by wrócić na ścieżkę
wzrostów. Kontrakty.gif Indeks.gif Dziś mamy kilka ciekawych publikacji,
które mogą uatrakcyjnić notowania. Jeszcze przed południem poznamy wartość
niemieckiego wskaźnika ZEW, a o 14:30 poznamy wskaźnik cen na poziomie
producentów w USA ceny.gif KJ