Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 18.10.2005 09:03

Wczorajsze dobre notowania za oceanem mają szansę, podobne jak sesja

piątkowa, pomóc naszym bykom dj.gif Nasdaq.gif SP500.gif Przy czym także,

jak wczoraj ta pomoc zakończy się na wzrostowym otwarciu i może pierwszych

godzinach. Dalszy przebieg sesji zależeć już będzie w przeważającej części

od nastrojów samych inwestorów, a te wcale nie muszą być takie dobre.

Reklama
Reklama

Sesja w Stanach nie była jakaś szczególnie porywająca. Jeszcze przed jej

rozpoczęciem poznaliśmy wartość wskaźnika aktywności gospodarczej w rejonie

Nowego Jorku. Wspominałem o tym już wiele razy. Nie jest to zmienna, która

znacząco wpływa na rynek. Zwłaszcza, kiedy rozczarowuje. Wtedy raczej znika

z czołówek serwisów i jest podawana, jako drugorzędna. Na pierwszy plan

wychodzi tylko wtedy, gdy zaskakuje pozytywnie, co pozwala piąć z zachwytu.

Reklama
Reklama

Wczorajszy odczyt należał do tej pierwszej grupy i po prawdzie tam jest jego

miejsce. Nie jest to wielkość, którą można uznać za wielce wiarygodną do

oceny sytuacji makroekonomicznej. Zresztą jak podaje serwis Briefing.com,

licząc jego wartość wg metodologii stosowanej przy wyznaczaniu wskaźnika

ISM, NY Empire State manufacturing index faktycznie zyskał NY.gif

Co ze spółek? Oczywiście jednym z głównych tematów były wiadomości dotyczące

Reklama
Reklama

General Motors. Z jednej strony fatalne wyniki finansowe, gdzie strata ponad

dwukrotnie przekraczała wcześniejsze prognozy, a z drugiej fakt dogadania

się ze związkami i planu redukcji kosztów m.in. przez zmniejszenie obciążeń

na opiekę zdrowotną oraz zwolnienie 25 tyś pracowników. Wygrało to drugie i

cena spółki wzrosła. Zyskiwał sektor spółek tytoniowych po odrzuceniu przez

Reklama
Reklama

Sąd Najwyższy apelację rządu dotyczącą warunków ugody Altrii (+6%).

Nieznacznie stracił Citi po publikacji wyników, które nieco rozczarowały.

Ciekawe, że wczorajszy wzrost cen akcji miał miejsce w dość niesprzyjających

warunkach. Z jednej strony powracają obawy dotyczący aury i zbliżającej się

Wilmy. Na razie to tylko sztorm, ale cały czas jest on dokładnie

Reklama
Reklama

obserwowany, czy nie przerodzi się w coś poważniejszego. Ceny surowców

pokazały, że część inwestorów się tego obawia ropa.gif benzyna.gif gaz.gif

Indeksy rosły także mimo nadal wysokiej rentowności na rynku długu

rentownosc_10y.gif Na razie nie widać, by ta miała drastycznie spaść.

Dziś w nocy (naszego czasu) przemawiał w Tokio Alan Greenspan. Zauważył on,

Reklama
Reklama

że wysoka cena ropy jest hamulcem dla gospodarki światowej, co oczywiście

nie jest nowością. Jego zdaniem jednak wzrost cen ropy nie będzie miał aż

tak poważnych konsekwencji, jak miało to miejsce w latach 70-tych. Szef Fed

jest także przekonany, że cena baryłki ropy nie przekroczy poziomów szczytu

z tamtych lat. Oczywiście mowa o cenie realnej, czyli uwzględniającej

inflację.

Jak już wspominałem wyżej nie przypuszczam, by sesja skończyła się w tak

dobrych nastrojach, jak zapewne się zacznie. Moim zdaniem problemem są nadal

nastroje. Wczoraj w końcówce notowań po raz kolejny dało się zauważyć chęć

łapania dołka. Takie oczekiwanie na wzrost jemu nie służy. Wygląda więc na

to, że rynek musi przejść bolesną próbę testu dołków i może dopiero wtedy,

gdy się trochę przestraszy, będą warunki do tego, by wrócić na ścieżkę

wzrostów. Kontrakty.gif Indeks.gif Dziś mamy kilka ciekawych publikacji,

które mogą uatrakcyjnić notowania. Jeszcze przed południem poznamy wartość

niemieckiego wskaźnika ZEW, a o 14:30 poznamy wskaźnik cen na poziomie

producentów w USA ceny.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama