Otwarcie notowań wypadło na plusie i po niewielkim osłabieniu kurs ruszył do góry. Pomogła mu w tym początkowa zwyżka indeksu. Dobre nastroje nie utrzymały się jednak długo i po naruszeniu oporu na wysokości 2329 pkt. podaż przystąpiła do obrony. Efektem był kilkudziesięciominutowy, dość mocny spadek, który skończył się powrotem poniżej poziomu odniesienia. W okolicach minimum z poniedziałku nastąpiło odreagowanie, ale stosunkowo szybko zostało ono zatrzymane i sytuacja się uspokoiła. Przez dwie godziny rynek poruszał się w mało ciekawej konsolidacji. Gorsze od oczekiwań dane makro w USA przesądziły jednak o wybiciu dołem prowokując kolejny zdecydowany spadek. Wsparciem stał się poziom 2286 pkt., gdzie zapanowała niewielka stabilizacja. W końcówce doszło do odreagowania, ale ostatecznie nie udało się powrócić na plus.
Sytuacja techniczna nie uległa po sesji większym zmianom. Potencjał popytu jest w dalszym ciągu ograniczony, a tym samym zainicjowanie w najbliższych dniach większej korekty spadków jest wątpliwe. Przemawia za tym między innymi to, iż już pierwsze z ważniejszych oporów, jak linia spadków z początku października aktualnie na 2308 pkt., czy połowa czarnego korpusu z zeszłego czwartku na wysokości 2346 pkt. są na razie wystarczającymi zaporami dla wzrostów. Powodów do optymizmu nie daje również zachowanie większości wskaźników potwierdzające przewagę podaży. Szybkie oscylatory są w strefach wyprzedania i choć na niektórych z nich, jak np. CCI powstały niewielkie pozytywne dywergencje, to jednak nie padły jak na razie sygnały kupna. Ponadto nawet w przypadku ich wygenerowania należałoby podchodzić ostrożnie co sugeruje między innymi MACD, który kolejnym spadkiem potwierdził przebicie poziomu równowagi oraz ROC znajdujący się w obszarze ujemnym. W obliczu takich przesłanek bardziej prawdopodobne jest więc w krótkim terminie przebicie ostatnich minimów i powrót do spadków. Najbliższe wsparcia to poziomy 2368 pkt. i 2359 pkt.