Reklama

Komentarz walutowy Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku, 20 października 2005 r., godz. 9:40 Czy złoty straci przed wyborami? Rynek krajowy: Środowa sesja nie przyniosła wyraźnych sygnałów na złotym. Nasza waluta straciła w relacji do euro, a zyskała do dolara. Wczoraj po południu 16:17 za jedno euro płacono 3,9025 zł, a za dolara 3,2620 zł. Dzisiaj rano euro otworzyło się bez większych zmian (3,90 zł), a nieco słabszy był dolar (3,2550 zł).

Publikacja: 20.10.2005 10:05

Złotemu nie pomógł zbytnio dobry przetarg 5-letnich obligacji o wartości 2,1 mld zł, gdzie zanotowano dosyć dużą nadwyżkę popytu nad podażą. Piętnem cały czas odbija się polityka i bardzo silne ostatnio przeceny giełdowych indeksów. Mimo, że Sejm przesunął wczoraj sejmowe obrady na przyszłą środę, to jednak stało się to głosami PIS i Samoobrony, co wyraźnie krytykuje Platforma Obywatelska. Tym samym może pojawić się niepewność do do kształtu przyszłej koalicji, chociaż jakoś nie wydaje się, aby istniała inna realna możliwość niż PIS i PO. Dodatkowo część inwestorów może obawiać się, iż prezydentem zostanie Lech Kaczyński, gdyż poparcie dla Donalda Tuska w ostatnich dniach zaczęło się zmniejszać, a jak pokazała historia w badaniach opinii publicznej PO zwykle było przeszacowywane. Tym samym pojawia się niebezpieczeństwo tego, że poniedziałek na złotym może być dosyć nerwowy. Poza polityką klimat inwestycyjny mogą psuć wspomniane wcześniej wyraźne przeceny na giełdowych parkietach, mimo, że dzisiaj notujemy odbicie - ma to związek z globalnym spadkiem apetytu na ryzyko. W obliczu dalszych podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych część funduszy może zdecydować się na redukcję swojego zaangażowania na tzw. rynkach wschodzących.

Jak podał wczoraj o godz. 16:00 Główny Urząd Statystyczny we wrześniu produkcja przemysłowa wzrosła o 5,5 proc. r/r wobec oczekiwanych 5,1 proc. r/r. Z kolei ceny produkcji sprzedanej przemysłu spadły o 0,2 proc. r/r wobec prognozy na poziomie +0,2 proc. r/r. Dane te pokazują, iż nie widać ryzyk inflacji i tym samym jest pole do dalszych obniżek stóp procentowych przez RPP. Tyle, że w obliczu polityki raczej nie jest to możliwe w tym miesiącu.

Podsumowując, najbliższe dni mogą sprawić, iż złoty może być narażony na przecenę. Tym samym oddala się prezentowana wcześniej perspektywa umocnienia się złotego, chociaż do końca miesiąca jest ona cały czas realna. W międzyczasie, czyli w poniedziałek nie można wykluczyć wariantu w którym za jedno euro będziemy płacić średnio 3,94 zł, a za dolara 3,28-3,30 zł.

Rynek międzynarodowy:

Środa przyniosła korektę wartości dolara. Tym samym ostateczne wsparcie na 1,1870-1,1880 na EUR/USD zostało obronione. Dzisiaj rano za jedno euro płacono 1,1980 dolara.

Reklama
Reklama

Wspólnej walucie pomogły wczoraj lepsze dane ze strefy euro. Jak podał o godz. 11:00 Eurostat w sierpniu produkcja przemysłowa w strefie euro wzrosła aż o 0,8 proc. m/m i 2,6 proc. r/r. Na rynku oczekiwano odczytu na poziomie -0,1 proc. m/m i +1,0 proc. r/r. Wagę tej figury zmniejszyły jednak krążące po rynku opinie, iż Europejski Bank Centralny i tak nie zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych wcześniej niż w I połowie przyszłego roku. Z kolei dolar dostał wsparcie w postaci lepszych danych z rynku nieruchomości. Jak podał o godz. 14:30 Departament Handlu we wrześniu liczba nowych budów wzrosła o 3,4 proc. m/m i wyniosła 2.108 mln - to lepiej niż rynkowe prognozy, które wynosiły 1.970 mln. Liczba pozwoleń wzrosła o 2,4 proc. m/m do 2.189 mln. Tyle, że te figury to głównie zasługa południowych stanów USA, gdzie wcześniej odnotowano zniszczenia po przejściu huraganów. Niemniej wagę tej figury zmniejszają doniesienia o huraganie Wilma, który skłonił władze Florydy do zarządzenia ewakuacji mieszkańców. Na rynku pojawiły się także spekulacje, iż już w połowie przyszłego miesiąca Biały Dom może podać nazwisko następcy Alana Greenspana na stanowisku szefa banku centralnego. To może wzbudzić pewne obawy jak będzie wyglądać polityka monetarna w nowym wydaniu i doprowadzić do pewnego osłabienia się dolara. Za umocnieniem "zielonego" mogą przemawiać jednak napływy kapitałów do USA związane z tzw. Homeland Investment Act, który umożliwia amerykańskim firmom zaoszczędzenie do 85 proc. kosztów podatku w przypadku repatriacji ich zysków do USA. Zdaniem obserwatorów wartość środków może wynieść od 36 mld USD do 100 mld USD do końca roku.Dzisiaj uwaga rynków skupi się głównie na danych makro z USA - wskaźnikach wyprzedzających w gospodarce (LEI) i indeksie aktywności przemysłu w regionie Filadelfii. Technika pokazuje, iż po krótkiej korekcie do 1,1960 notowania EUR/USD mogą kontynuować zwyżkę w okolice 1,2040.

Marek Rogalski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama