Czwartek nie przyniósł większych zmian na złotym, a poszczególne pary podążały w ślad za eurodolarem. W efekcie nieco tańsze było euro, które spadło poniżej 3,96 zł, a droższy dolar, który pokonał poziom 3,30. Dzisiaj rano złoty zaczął już wyraźnie tracić na wartości. O godz. 9:41 za jedno euro płacono 3,9730 zł, a za dolara 3,3250 zł.
Wczoraj na rynku widać było pewne wyczekiwanie na informacje ze świata polityki, chociaż wiadomo było, że karty zostały już rozdane. Platforma Obywatelska po "zdyscyplinowaniu" Jana Rokity wczoraj po południu oficjalnie przeszła do opozycji, o czym ostatecznie zadecydowała Rada Krajowa PO. Z kolei LPR i PSL zaczynają być sceptyczne wobec nowego rządu, a Andrzej Lepper żąda wejścia Samoobrony do rządu. Widać wyraźnie, że wszystkie trzy ugrupowania chcą coś dla siebie ugrać, a to z kolei może być niebezpieczne. W efekcie każdy możliwy scenariusz może być dla rynku negatywny (przegrane wotum, bądź spełnienie warunków populistów). W tym kontekście niepokojąca może być dzisiejsza wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który przyznał, że rząd Marcinkiewicza może przetrwać do końca kadencji szukając poparcia w różnych klubach. Tyle, że z punktu widzenia gospodarczego taki dryfujący gabinet może być dużym ryzykiem.
Niepokoić zaczyna także sytuacja na linii pomiędzy nową minister finansów, a premierem. Teresa Lubińska powiedziała wczoraj, że chciała by w przyszłym roku nieco wyższego deficytu (31-32 mld zł). Na razie nie widzi ona także potrzeby dokonywania zmian w strategii zarządzania długiem publicznym, którą opracował minister Gronicki. Przypomnijmy, że zakłada ona zwiększanie emisji papierów na rynkach zagranicznych i następnie wymianę części pozyskanych środków na rynku międzybankowym. Wcześniej Kazimierz Marcinkiewicz opowiadał się przeciwko takim działaniom - wczoraj powtórzył on tylko, iż nie zezwoli na deficyt wyższy od 30 mld zł. To spotkało się z krytyką wiceprezesa NBP, Jerzego Pruskiego, który ponownie stwierdził, iż taka strategia zarządzania długiem prowadzi do niepotrzebnego wystawiania się na ryzyko kursowe i prowadzi do sztucznego umacniania się złotego, głównie psychologicznie - w październiku resort finansów wymienił na rynku 500 mln USD.
Technika pokazuje, iż korekta na złotym dobiegła już do końca i najbliższe dni powinny przynieść kontynuację trendu rozpoczętego dzisiaj rano, czyli na osłabienie naszej waluty. Także wykres notowań forinta w relacji do euro nie daje wiele pola do dalszego umacniania się węgierskiej waluty (była to jedna z przyczyn ostatniej siły naszej waluty). Podsumowując - jeszcze dzisiaj powinno dojść do udanego testowania okolic 3,98 na euro, a ich przełamanie otworzy drogę w kierunku 4,00. W przypadku USD/PLN dosyć prawdopodobny jest scenariusz wyraźnego pokonania oporów 3,3250-3,33 i testowania rejonów 3,34-3,35.
Rynek międzynarodowy: