Reklama

Komentarz walutowy Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 4 listopada 2005r. , godz. 10:02 PiS a złoty Rynek krajowy:

Publikacja: 04.11.2005 10:26

Czwartek nie przyniósł większych zmian na złotym, a poszczególne pary podążały w ślad za eurodolarem. W efekcie nieco tańsze było euro, które spadło poniżej 3,96 zł, a droższy dolar, który pokonał poziom 3,30. Dzisiaj rano złoty zaczął już wyraźnie tracić na wartości. O godz. 9:41 za jedno euro płacono 3,9730 zł, a za dolara 3,3250 zł.

Wczoraj na rynku widać było pewne wyczekiwanie na informacje ze świata polityki, chociaż wiadomo było, że karty zostały już rozdane. Platforma Obywatelska po "zdyscyplinowaniu" Jana Rokity wczoraj po południu oficjalnie przeszła do opozycji, o czym ostatecznie zadecydowała Rada Krajowa PO. Z kolei LPR i PSL zaczynają być sceptyczne wobec nowego rządu, a Andrzej Lepper żąda wejścia Samoobrony do rządu. Widać wyraźnie, że wszystkie trzy ugrupowania chcą coś dla siebie ugrać, a to z kolei może być niebezpieczne. W efekcie każdy możliwy scenariusz może być dla rynku negatywny (przegrane wotum, bądź spełnienie warunków populistów). W tym kontekście niepokojąca może być dzisiejsza wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który przyznał, że rząd Marcinkiewicza może przetrwać do końca kadencji szukając poparcia w różnych klubach. Tyle, że z punktu widzenia gospodarczego taki dryfujący gabinet może być dużym ryzykiem.

Niepokoić zaczyna także sytuacja na linii pomiędzy nową minister finansów, a premierem. Teresa Lubińska powiedziała wczoraj, że chciała by w przyszłym roku nieco wyższego deficytu (31-32 mld zł). Na razie nie widzi ona także potrzeby dokonywania zmian w strategii zarządzania długiem publicznym, którą opracował minister Gronicki. Przypomnijmy, że zakłada ona zwiększanie emisji papierów na rynkach zagranicznych i następnie wymianę części pozyskanych środków na rynku międzybankowym. Wcześniej Kazimierz Marcinkiewicz opowiadał się przeciwko takim działaniom - wczoraj powtórzył on tylko, iż nie zezwoli na deficyt wyższy od 30 mld zł. To spotkało się z krytyką wiceprezesa NBP, Jerzego Pruskiego, który ponownie stwierdził, iż taka strategia zarządzania długiem prowadzi do niepotrzebnego wystawiania się na ryzyko kursowe i prowadzi do sztucznego umacniania się złotego, głównie psychologicznie - w październiku resort finansów wymienił na rynku 500 mln USD.

Technika pokazuje, iż korekta na złotym dobiegła już do końca i najbliższe dni powinny przynieść kontynuację trendu rozpoczętego dzisiaj rano, czyli na osłabienie naszej waluty. Także wykres notowań forinta w relacji do euro nie daje wiele pola do dalszego umacniania się węgierskiej waluty (była to jedna z przyczyn ostatniej siły naszej waluty). Podsumowując - jeszcze dzisiaj powinno dojść do udanego testowania okolic 3,98 na euro, a ich przełamanie otworzy drogę w kierunku 4,00. W przypadku USD/PLN dosyć prawdopodobny jest scenariusz wyraźnego pokonania oporów 3,3250-3,33 i testowania rejonów 3,34-3,35.

Rynek międzynarodowy:

Reklama
Reklama

Czwartek przyniósł przecenę europejskiej waluty w relacji do dolara, która była kontynuowana jeszcze dzisiaj w godzinach porannych. W efekcie kurs EUR/USD spadł z okolic 1,2080 w rejon 1,1930. Dolarowi pomogły wczoraj relatywnie lepsze dane makro i wypowiedź Alana Greenspana, a euro "zaszkodziła" wypowiedź szefa Europejskiego Banku Centralnego, Jean-Claude Tricheta. Stopy procentowe w strefie euro po raz kolejny zostały na niezmienionym poziomie, a na konferencji prasowej rozwiane zostały nadzieje na szybkie zaostrzenie polityki monetarnej. Powtórzono formułkę o tym, że stopy procentowe znajdują się na odpowiednim poziomie i nie zaobserwowano sygnałów świadczących o wystąpieniu tzw. drugiej rundy inflacyjnej. Rynek tym samym powrócił do scenariusza, który zakłada "grę pod dane makro z USA", a te nie nadal są dobre.

Jak poinformował o godz. 14:30 amerykański Departament Pracy cotygodniowe bezrobocie spadło do 323 tys. z 331 tys. po korekcie przed tygodniem - na rynku oczekiwano figury na poziomie 330 tys. Z kolei w III kwartale odnotowano wyraźny wzrost wydajności pracy poza rolnictwem (aż o 4,1 proc.), przy zaskakującym spadku kosztów pracy (o 0,5 proc.). Na rynku oczekiwano wzrostu w obu przypadkach - odpowiednio o 2,5 proc. i 2,0 proc. Nieco gorzej było z danymi, które zostały opublikowane o godz. 16:00. We wrześniu zamówienia przemyśle spadły o 1,7 proc. m/m. Na rynku oczekiwano zniżki o 1,0 proc. m/m. Z kolei w październiku wskaźnik ISM dla sektora usług wzrósł wprawdzie do 60 pkt. wobec 53,3 pkt. we wrześniu, ale spadły dwa kluczowe subindeksy: zatrudnienia - do 52,9 pkt. z 54,9 pkt. i cen płaconych - do 78,0 z 81,4 pkt.

Przeświadczenie o pozytywnym obrazie gospodarki potwierdził wczoraj Alan Greenspan, który przemawiał wczoraj przed połączonymi komisjami Kongresu. Powtórzył on, że gospodarka w ostatnich miesiącach rozwijała się dynamicznie, a zniszczenia związane z huraganami mogą jej tylko pomóc. Szef FED wyraził jednak pewne obawy związane z perspektywami inflacji.

Dzisiaj uwaga rynku skupi się na dwóch kwestiach - pierwsza to dane o inflacji PPI w strefie euro o godz. 11:00, a druga to kluczowe, comiesięczne dane z amerykańskiego rynku pracy o godz. 14:30. Figura lepsza od 100 tys. nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych niewątpliwie byłaby pozytywem, chociaż pytanie, czy fakt ten nie został już uwzględniony w cenach EUR/USD. Technika pokazuje, iż oporem są okolice 1,1975, a wsparciem rejon 1,1875. Dzisiaj wiele zależeć będzie od reakcji rynku na dane.

Marek Rogalski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama