Kasowy zaczął od spadku, ale szybko odrobił stratę, co dało kontraktom impuls dla wzrostu. Skuteczną zaporą stała się linia pociągnięta po maksimach z 3 i 8 listopada na 2412 pkt. i tuż poniżej nastąpił kolejny spadek. Po kilkudziesięciu minutach kurs znów znalazł się blisko wcześniejszych dołków, ale w ich okolicach doszło do wyhamowania. Po krótkiej stabilizacji rynek ponownie ruszył do góry, jednak wcześniejsze szczyty nie zostały przekroczone i od tego czasu skończył się ruch. Od tego momentu aktywność inwestorów znacznie zmalała i przez resztę dnia kurs osuwał się pod własnym ciężarem. Na początku ostatniej godziny miał miejsce test dziennych minimów, ale skończył się on niepowodzeniem. W rezultacie odbicia w końcówce zamknięcie wypadło nieznacznie ponad granicą 2400 pkt.

Sytuacja nie uległa po sesji większym zmianom i choć odbicie daje szanse na uniknięcie głębszej przeceny w najbliższych dniach, to jednak nie jest wystarczającym sygnałem by liczyć w tym czasie na wyraźniejszą poprawę. Większość przesłanek wskazujących na słabnięcie rynku pozostała bowiem aktualna, a położone w pobliżu ważne opory nie pozostawiają wiele miejsca na wzrosty. Szybkie oscylatory pozostały w większości w strefach neutralnych, a tym samym ważność zachowały wygenerowane przez nie we wtorek sygnały sprzedaży. ROC odbił lekko do góry, ale nie sforsował ostatniego wierzchołka. Relatywnie blisko znajdują się także silne opory. Pierwszym z nich jest 61,8% zniesienia październikowej przeceny na 2426 pkt., który został wprawdzie nieznacznie naruszony, ale kurs szybko powrócił poniżej i w ten sposób należy uznać go za aktualną barierę. Najsilniejszym ograniczeniem jest natomiast okno bessy z 6 października w przedziale 2448-2480 pkt. Pierwszy z powyższych oporów może być wkrótce celem testów, ale dopiero zamknięcie luki pozwoliłoby myśleć o większym wzroście. W perspektywie najbliższych sesji jest to jednak mało prawdopodobne.