Obecnie (piątek, 16:00) EUR/USD jest notowany po 1.1665. Z technicznego punktu widzenia notowania eurodolara znajdują się w długoterminowym trendzie spadkowym, który rozpoczął się na początku tego roku.

W czwartek Europejski Bank Centralny podwyższył stopy procentowe o 25pkt bazowych do 2.25%. To posunięcie jest tym bardziej godne uwagi, iż ostatni raz stopy procentowe w strefie euro były podwyższane w roku 2000, a przez ponad dwa lata nie ulegały żadnym zmianom pozostając na stałym poziomie 2%. Jednakże komentarz towarzyszący decyzji wyklucza, iż wczorajsza podwyżka zapoczątkuje całą ich serię. Jest to o tyle zrozumiałe, iż póki co trudno znaleźć odpowiednie argumenty dla radykalnego zaostrzenia polityki pieniężnej w strefie euro: inflacja nadal utrzymuje się w akceptowalnych granicach, a notowane obecnie tempo wzrostu gospodarczego nie wskazuje na istotną poprawę koniunktury. Te właśnie argumenty przytaczają krytycy wczorajszej decyzji ECB, do których należy między innymi austriacki minister finansów Karl-Heinz Grasser. Okazało się, iż omawiana podwyżka była już zdyskontowana przez rynek i nie zdołała wpłynąć na umocnienie się europejskiej waluty.

W bieżącym tygodniu opublikowano w USA cały szereg danych ekonomicznych rzucających korzystne światło na bieżący stan amerykańskiej gospodarki. Liczba nowozarejestrowanych bezrobotnych w sektorze pozarolniczym wzrosła w listopadzie o 215tys. nie wykazując istotnych rozbieżności z prognozami. Przybliżona stopa wzrostu PKB w USA w III kwartale 2005 roku została zrewidowana w górę do 4.3% . Jest to najwyższe tempo rozwoju gospodarki od I kwartału 2004 roku. Ożywienie gospodarcze potwierdza także opublikowana wczoraj przez FED "Beżowa Księga". Imponująco zaprezentowały się także dane dotyczące zamówień na dobra trwałe w październiku br. (wzrost o 3.4%) oraz listopadowy indeks nastroju konsumentów (wzrost do 98.9pkt). Omawiane dane wskazują na ponadprzeciętne tempo wzrostu gospodarki Stanów Zjednoczonych oraz zdają się potwierdzać tezę, iż odzwierciedlone we wskaźnikach z poprzednich miesięcy ekonomiczne skutki huraganu Katrina były jedynie krótkoterminowym zaburzeniem i nie powinny wywrzeć istotnego wpływu na przyszłą koniunkturę.