Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 06.12.2005 07:58

Wczorajsza notowania w USA wprawdzie nie muszą nam mocno zaszkodzić, ale z

pewnością nam nie pomogą. Wygląd wykresów mówi sam za siebie Nasdaq.gif

dj.gif SP500.gif Indeksy nie straciły zbyt wiele, ale sam fakt spadku budzi

obawy, czy to przypadkiem nie początek ruchu, który przynajmniej będzie

korektą ostatnich wzrostów. Piszę przynajmniej, bo pojawiają się inne

Reklama
Reklama

wskazówki, które mogłyby wskazywać, że spadek nie musi być jedynie płytką

korektą.

Zauważmy, jak wczoraj zachowały się surowce. Cena ropy kontynuuje ostatni

mały wzrost ropa.gif Jest on może mały, ale zauważmy, że doprowadził do

wyjścia poza obszar formacji klina spadającego. Tym samym można przyjąć, że

korekta spadkowa na tym rynku dobiega końca. Lekki wzrost zanotowała także

Reklama
Reklama

cena benzyny benzyna.gif choć do poziomów sprzed wizyty huraganu Katrina

wiele jeszcze brakuje. Sporo za to skoczyła cena gazu ziemnego gaz.gif

głównego paliwa do ocieplania amerykańskich domów. Swoistym szaleństwem jest

wzrost ceny złota zloto.gif Wczoraj mieliśmy na tym rynku kolejne rekordy.

Tu widać wyraźną przewagę popytu.

Właśnie takiej przewagi popytu brakowało mi na naszym rynku. Jeśli przyjąć

Reklama
Reklama

założenie, że hossa powoli dobiega końca, to właśnie tak dynamiczny wzrost

cen powinien ją zwieńczyć. Póki nie zanotujemy takiego szaleństwa będę

przyjmował, że trend wzrostowy się jeszcze nie skończył. Oczywiście nie będę

się upierał na ślepo. Jeśli padnie jakieś poważne wsparcie, to trzeba będzie

zrewidować swój pogląd. W tej chwili do takiej sytuacji jest bardzo daleko.

Reklama
Reklama

Moim zdaniem w długim terminie kluczową jest konsolidacja z sierpnia tego

roku. Dopiero zejście pod jej poziom mogłoby zmienić moje nastawienie. Wtedy

musiałbym przyjąć, że szczyt nie był modelowy. Jakoś trudno mi sobie

wyobrazić, by hossa kończyła się bez euforii, ale przecież rynek to nie

zbiór dogmatów.

Reklama
Reklama

W tej chwili nie ma co roztrząsać tematów o długim trendzie. Na razie

jesteśmy dzień po zaliczeniu rekordów hossy. Rekordy te okazały się marne, a

cofnięcie się cen nie wróży niczego dobrego. Ale i niczego nie przekreśla

Kontrakty.gif Indeks.gif Nie jest bowiem wykluczony scenariusz konsolidacji

przy szczytach. Tu wsparciem pozostaje poziom zatrzymania z połowy listopada

Reklama
Reklama

br. Zejście pod ten poziom mogłoby dopiero otworzyć drogę niedźwiedziom do

testu wspomnianej już konsolidacji z sierpnia br. Pewną wskazówką jest

zachowanie się bazy. Ta przy biciu rekordów była cały czas ujemna. Rynek w

większości miał rację? Jakoś nie trudno mi w to uwierzyć. Skoro większość

liczy na spadek, to kto jeszcze będzie sprzedawał? KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama