Było to przeciwieństwo niedawnych informacji, jakie wyciekły z notatek z posiedzenia listopadowego, gdzie sugerowano konieczność dalszego wzrostu ceny pieniądza. Informacja ta wówczas dość wyraźnie dolarowi pomogła, natomiast niejako aktualne wycofanie się z tych deklaracji posiadaczom dolara dało się niestety dość wyraźnie we znaki. O możliwości zatrzymania tendencji wzrostu stóp procentowych mówiło się już od kilku dni, zatem można zakładać, że poniedziałkowe osłabienie dolara, wyprowadzające kurs EUR/USD powyżej poziomu 1.19, było już dyskontowaniem wczorajszych informacji, a gdy te się potwierdziły, nie zdołały oczywiście istotniej wpłynąć na poziom notowań. Gdy eurodolar powrócił nad 1.19, wspomniałem wówczas, że technicznie jest to dość istotny sygnał krótkoterminowego pogorszenia sytuacji posiadaczy amerykańskiej waluty. Było to bowiem tożsame z powrotem nad poziom linii szyi około 2-letniej formacji RGR, a więc i równoznaczne z pojawieniem się pułapki wybicia. W godzinach nocnych dolar był dalej przeceniany i dotychczasowe maksimum zostało osiągnięte w rejonie 1.2040, czyli dokładnie na poziomie linii wyznaczonej po wierzchołkach z drugiej połowy listopada. Jeśli jednak coś miałoby szansę chwilowo zatrzymać kupujących euro za dolara, to ma na to z pewnością szanse średnioterminowa, zapoczątkowana w marcu linia trendu spadkowego, znajdująca się przy cenie 1.21. W krótkim terminie posiadacze długich pozycji są tu zatem w uprzywilejowanej sytuacji, natomiast pierwszym sygnałem możliwego wyczerpania się potencjału popytu na tej parze, byłoby zejście pod wczorajszy wierzchołek, czyli rejon 1.1981. Niżej wsparciem będzie także 1.1907.
USD/JPY
Przecena dolara nie ominęła również relacji tej waluty do jena japońskiego. Nie udało się tu w godzinach nocnych utrzymać poziomu najbliższego wsparcia, czyli 119.50 i w efekcie kurs zdołał już naruszyć poziom kilkumiesięcznej linii trendu wzrostowego, która aktualnie zlokalizowana jest na poziomie 118.80. Obecnie mamy do czynienia z pierwszą, najpoważniejszą korektą w tym kilkumiesięcznym trendzie wzrostowym. Najbliższego wsparcia spodziewałbym się przy cenie 118.37. Podczas nocnej fali wyprzedaży dolara poziom ten zdołał już chwilowo zatrzymać podaż. Można zakładać, że jego przełamanie sugerowałoby sprowadzenie kursu w stronę 116.84, czyli kolejnego poziomu o charakterze popytowym. Aktualnie sytuacja jest tu zatem analogiczna do tego, co możemy obserwować chociażby na eurodolarze, czyli również posiadacze amerykańskiej waluty stracili w krótkim terminie przewagę. Aby mówić o możliwości próby powrotu do wzrostu, kurs musiałby powrócić przynajmniej ponad przełamane wczoraj 119.50. Do tego miejsca przewagę ma podaż.
EUR/JPY
Co istotne, w ostatnim czasie ponownie zmieniła się korelacja par USD/JPY, EUR/USD oraz EUR/JPY. Wcześniej eurojen był bardziej skory do naśladowania ruchów eurodolara. Ostatnie godziny handlu pokazały jednak, że tendencja ta uległa wyczerpaniu i w przypadku eurojena gracze bardziej zwrócili uwagę na umocnienie jena względem dolara, niż wzrost euro względem dolara. Stąd również na tej parze mamy spadek cen, choć zdecydowanie mniej dynamiczny, niż w przypadku dolarjena. Poza tym warto również zauważyć, że aktualna fala aprecjacji japońskiej waluty niewiele w tym przypadku zmienia. Kurs od kilku tygodni oscyluje tu bowiem w zakresie wzrostowego kanału i aktualny spadek cen można na razie odbierać jedynie jako skierowanie się rynku w stronę dolnego ograniczenia formacji. Obecnie znajduje się ono przy cenie 142.10 i w tych okolicach spodziewać można się popytu. W przypadku jego przełamania, korekta miałaby szanse nieco się pogłębić i wówczas byłyby szanse na przetestowanie poziomu zeszłotygodniowego dołka, wyznaczonego przy cenie 141.26. Póki co, posiadacze długich pozycji co prawda odnieśli straty, ale patrząc na rynek z perspektywy kilku tygodni, nadal zdają się kontrolować sytuację.GBP/USD