Jeszcze przed otwarciem kasowego pokonany został opór na 2660 pkt. Tuż powyżej nastąpiło osłabienie, ale nie potrwało długo, gdyż indeks rozpoczął na plusie i kontynuował wzrost. W efekcie na terminowym poprawione zostały wcześniejsze maksima i zaatakowany wtorkowy szczyt na 2670 pkt. Tuż poniżej pojawiła się jednak podaż i nie tylko skutecznie obroniła opór, ale też doprowadziła do wyraźniejszej przeceny. Po godzinnym spadku kurs znalazł się w okolicach poziomu odniesienia, ale w tym rejonie doszło do odbicia. Następna próba testu tego wsparcia też spotkała się z mocniejszą reakcją byków, a wynikiem był wyraźny ruch wzrostowy. Rynek dotarł w pobliże 2670 pkt. i po krótkiej korekcie naruszył tę granicę. To wywołało osłabienie, ale w końcówce opór znów był testowany. Podobnie jak przy poprzednim ataku i tym razem podaż zdołała ściągnąć kurs niżej, choć ostatecznie nie doszło do mocniejszej przeceny.

Na wczorajszej sesji nie udało się wprawdzie tak jednoznacznie jak we wtorek poprawić poprzednich szczytów, a i wzrost nie został poparty większym wolumenem, ale mimo to ma ona pozytywną wymowę. Zwyżkę można bowiem uznać za potwierdzenie powrotu do trendu średnioterminowego i nie ma obecnie mocniejszych przesłanek sugerujących wystąpienie w najbliższym czasie większego punktu zwrotnego. Takie wprawdzie elementy jak wykupienie rynku, czy negatywne dywergencje widoczne na niektórych oscylatorach, jak CCI czy %R, zwiększają wprawdzie w miarę kontynuacji zwyżki ryzyko osłabienia, ale należałoby je traktować jedynie jako techniczną korektę. Za takim podejście przemawia także bliskość mocnych wsparć, których znacznie zostało potwierdzone w ostatnich dniach. Pierwszym z nich jest wtorkowe zamknięcie na 2644 pkt., ale najistotniejsza będzie strefa 2618-2624 pkt. Tworzą ją przebite maksimum sprzed tygodnia oraz kilkakrotnie skutecznie broniona linia trendu zwyżkowego z końca października. Jest prawdopodobne, że zwłaszcza w pobliżu tego ostatniego ograniczenia popyt podejmie skuteczną walkę w razie ewentualnego spadku.