Reklama

Przed otwarciem w USA

Publikacja: 28.12.2005 14:20

Historyczne reguły wzrostów na poświątecznych sesjach zostały wczoraj

zaburzone. Część analityków natychmiast odczytała takie zachowanie rynku

(największy poświąteczny punktowy spadek w historii) jako fatalny sygnał i

prognostyk na 2006 r. Nic bardziej błędnego. Faktycznie Dow Jones

trzycyfrowych spadków nie notował w ubiegłych latach w końcówce roku. Ale

Reklama
Reklama

jak policzył Mark Hulbert od 1896 roku procentowych większych spadków było 9

z rokiem 1937 na czele, gdy DJ stracił ponad 3%. Gdyby tylko na tej

podstawie prognozować przyszły rok, to inwestorzy mocno by się pomylili. W

kolejnym roku indeks wzrósł aż 28%. Jeśli włączyć do tego porównania

wszystkie pozostałe największe poświąteczne spadki, to okazuje się, że

paradoksalnie taka słabość rynku z reguły poprzedzała kolejny dobry rok na

Reklama
Reklama

rynku akcji. Oczywiście proszę tego nie traktować jako prognozę, a bardziej

jako tonowanie strachu wywołanego samym zachowaniem indeksów. Jeśli czegoś

się bać, to bardziej obligacji (krzywa rentowności), a nie ostatniej

słabości rynku akcji. Na razie w USA nastroje bardzo spokojne i po nowych

szczytach hossy na Nikkei na kontraktach od rana plusy. NQ +3 pkt. SP +3

pkt. Inwestorzy prawdziwy handel zaczną dopiero po danych o wskaźniku

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama