Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 29.12.2005 08:00

W Stanach dyskutowano wczoraj o trzech sprawach, które ustawiały notowania.

Mam jednak wrażenie, że nawet gdyby inwestorów zostawił bez żadnych

informacji, to przebieg sesji byłby bardzo podobny. Mieliśmy po prostu

odreagowanie wtorkowego zaskakującego spadku (zaskakującego skalą, ze

względu na poświąteczny okres i czas window dressing).

Reklama
Reklama

Pierwszy problem to powracająca dyskusja o rentownościach obligacji.

Odwrócona krzywa rentowności znowu straszyła inwestorów na początku sesji,

ale późniejsze ustabilizowanie na rynku długu rozpoczęło dyskusję o tym, że

"teraz będzie inaczej" i takie sygnały nie mają znaczenia. Ja już pisałem co

o tym sądzę.

Drugim czynnikiem wpływającym na notowania był wskaźnik zaufania

Reklama
Reklama

konsumentów. Wobec wcześniejszych publikacji innych wskaźników rynek

oczekiwał bardzo optymistycznych danych, więc akurat w tym wypadku te dane

mogły narobić więcej szkody niż przynieść byczych punktów. Za dobre były

oczekiwania inwestorów. Warto jednak jeszcze na chwilę wrócić do tego

raportu i zwrócić uwagę na ocenę rynku pracy. Ekonomista z Morgan Stanley

podsumował to jako najbardziej optymistyczna ocena rynku pracy od września

Reklama
Reklama

2001 roku. Liczba konsumentów oceniających rynek pracy jako zły spadła o 3%

do 14,7%. Do mniejszości przeszła grupa, która znalezienie pracy określa

jako trudne, wobec grupy której nie sprawia to problemu. W nowym roku, już 6

stycznia, powinno to znaleźć odzwierciedlenie w raporcie z rynku pracy.

Trzecia sprawa to ropa, która co jakiś czas powraca na czołówki serwisów.

Reklama
Reklama

Poza wiadomościami trochę bykom pomogła technika, ale o tym media przecież

nie powiedzą. Oficjalnie rynek przestraszył się kolejnych spekulacji o

wysokości i terminie cięć w wydobyciu ropy przez kraje OPEC. Cena za baryłkę

skoczyła z 58 USD do 60 USD.

Dla naszego rynku taki przebieg sesji w USA nie jest żadnym impulsem.

Reklama
Reklama

Fundusze mogą kontynuować swoje window dressing. Nawet japoński Nikkei,

którego ostatnie gwałtowne zmiany wpływały na nastroje rynków Eurolandu,

niczego dzisiaj nie popsuje (+0,92% na nowe szczyty hossy). Skoro brak

zagrożeń, to czemu nie spodziewam się 3% wzrostu ? Bo to teraz ruletka i

należy oczekiwać konsolidacji mając tylko świadomość, że fundusze nagle mogą

Reklama
Reklama

podnieść mało płynny rynek wyciągając wyceny jednostek na koniec roku. Ja na

takich sesjach zawsze polecam ograniczanie ryzyka i nie otwieranie nowych

pozycji. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama