Otwarcie wypadło na minusie nieco powyżej wsparcia na 2644 pkt. Po słabym odbiciu w pierwszych minutach podaż przystąpiła do testu tej bariery pokonując ją jeszcze przed rozpoczęciem kasowego. Indeks także otworzył się poniżej poziomu odniesienia i podążył w dół, ale spadek nie potrwał długo i w ślad za WIG20 kontrakty zaczęły odrabiać straty. Ruch wzrostowy najpierw przyniósł powrót ponad przebite wsparcie. To z kolei dało impuls dla testu poprzedniego zamknięcia i choć tuż powyżej podaży udało się zatrzymać zwyżkę, to skończyło jedynie na konsolidacji i krótkiej korekcie. Kolejnym celem wzrostów stał się opór na 2664 pkt., który padł bez większych problemów. Podobnie było z ważną barierą na 2681 pkt. Dopiero w okolicach 2700 pkt. nastąpiło lekkie uspokojenie, ale końcówka znów należała do byków i notowania skończyły się na dziennym maksimum.
Choć na podstawie wczorajszej sesji nie można jeszcze wysuwać daleko idących wniosków, zwłaszcza jeśli chodzi o możliwość kontynuacji wzrostów w najbliższych dniach, ma ona jednak lekko pozytywną wymowę. Szybkie odrobienie piątkowych strat połączone ze stosunkowo łatwym przebiciem pierwszych oporów świadczy, że popyt nie zamierza łatwo odpuścić. To z kolei zwiększa prawdopodobieństwo uniknięcia głębszej przeceny. W układzie wskaźników nie nastąpiły poważniejsze zmiany. Oscylatory wyhamowały spadki i odbiły lekko do góry, ale jedynie %R powrócił do strefy wykupienia anulując sygnał sprzedaży, zaś na większości negatywne wskazania pozostały aktualne. Również na ROC i MACD zmiana kierunku jest zbyt mała by przesądzać, iż stanie się ona początkiem większej zwyżki. Nie można też zapominać, że kurs znalazł się właśnie przy kolejnej z barier podażowych w postaci niewielkiej luki bessy w przedziale 2711-2712 pkt. W połączeniu ze szczytem na wysokości 2727 pkt. może ona wkrótce stanowić mocniejszą zaporę dla wzrostów. Choć pozycja popytu nieco się poprawiła, w obliczu powyższych przesłanek prawdopodobna jest więc niewielka konsolidacja przy szczytach.