gospodarczego w USA w czwartym kwartale należało zredukować z 3,4-3,5% do co
najwyżej 3,0-3,1%. Za listopad oczekuje się, że deficyt spadł do 66,0 mld
USD, ale możemy zobaczyć dzisiaj przyjemną niespodziankę. Tak przynajmniej
sugerowały wstępne dane z Chin, gdzie eksport wyraźnie zwalniał (poniżej 20%
w listopadzie). To miałoby spory wpływ na waluty.
Waluty koncentrują też z rana uwagę rodzimych inwestorów. Złoty z rana
zaczął wyraźnym osłabieniem, a powody są dwa - polityka i polityka. Pierwsza
dotyczy ministerstwa finansów, które zapowiedziało próbę osłabienia rodzimej
waluty (do tej pory nieudolne). Druga dotyczy oczywiście wczorajszych
wydarzeń sejmowych, których opisywać nie ma sensu bo wszystkie media już to
zrobiły. Sejmowe awantury nie będą jednak miały tak destrukcyjnego
charakteru na rynek akcji, jak to miało miejsce jeszcze przed ostatnimi
wyborami. Potwierdziła to choćby końcówka wczorajszej sesji. Dopóki
inwestorzy nie przekonają się, że faktycznie czekają nas przyspieszone
wybory, a ich wynik byłby bardzo niepewny (tak na razie nie jest), dopiero
wtedy zacznie się ewakuacja zagranicznego kapitału i gwałtowna korekta. Na
razie pojawi się tylko zaniepokojenie i wyczekiwanie na kolejne polityczne
rozstrzygnięcia, co nie zdeterminuje notowań na GPW. MP