Osłabienie amerykańskiej waluty ze środy doprowadziło do przełamania poziomu prawego ramienia, co z kolei mogło świadczyć o załamaniu całej formacji i dawało podstawę do oczekiwania wybicia nad poziom głowy, co zresztą byłoby zgodne z ostatnim, krótkoterminowym trendem. Jak widać, rynek zrobił swoje. Obecnie można mówić o próbie wyznaczenia korekty przez podaż. Dołki oraz maksima z ostatnich dni znajdują się na coraz niższych poziomach. Obecnie warto skupić się na linii wyznaczonej po minimach z ostatnich dni, która zdołała zatrzymać również wczorajszą wyprzedaż (umocnienie dolara). Co prawda nie odpowiada jej linia równoległa, która mogłaby w tym układzie wyznaczyć jakiś kanał spadkowy, ale można założyć, że zejście pod jej poziom (obecnie 1.20) byłoby nieco bardziej wyraźnym sygnałem rozpoczęcia już głębszej korekty zeszłotygodniowej fali wzrostowej. Opór pozostaje nadal ten sam, czyli jest to rejon maksimów z ostatnich dni przy 1.2174.
USD/JPY
Niezbyt łatwe zadanie mieli także inwestorzy operujący na parze dolarjena. Na początku tygodnia kurs utworzył tu formację klina zwyżkującego. Ponieważ był on poprzedzony falą spadkową, należało oczekiwać wybicia się dołem i wyznaczenia kolejnej, silniejszej fali spadkowej. Takowa faktycznie się pojawiła, tyle tylko, że spadek zdołał nieznacznie przekroczyć minima z poniedziałku, po czym rynek wyraźnie się cofnął (wczorajsze umocnienie dolara). Obecnie najbliższego oporu spodziewałbym się na poziomie środowego wierzchołka przy 114.88. W związku z tym, że wczorajsze oraz poniedziałkowe minima nie są od siebie zbyt mocno oddalone, można by tu również mówić o tygodniowej formacji podwójnego dna. Linia szyi znajduje się tu w tym układzie właśnie na środowym wierzchołku, a zatem jego przekroczenie winno się przełożyć na dalsze umocnienie dolara w stronę przynajmniej 115.50, czyli grudniowego minimum, które będzie kolejnym, najbliższym oporem.
EUR/JPY
Łatwego zadania nie mieli także inwestorzy z rynku eurojena. Można tu było mówić o formacji prospadkowego flagi. Od początku tygodnia ceny ukształtowały wzrostowy kanał, który był poprzedzony silną falą spadkową. Wczorajszy dzień faktycznie przyniósł wybicie się cen z kanału dołem. Udało się tu podaży sprowadzić ceny nawet pod poziom dość istotnego w średnim terminie wsparcia przy 137.50. Niestety z nieco niższego poziomu rynek wyraźnie się cofnął, a tym samym można sądzić, że popyt nadal nie daje tu za wygraną. Obecnie najbliższym poziomem oporu są okolice 138.50/70. Wyjście nad ten zakres kazałoby się spodziewać pogłębienia korekty zeszłotygodniowej fali spadkowej, natomiast do tego miejsca krótkoterminowo przewagę ma nadal podaż i rejon 137.50 w dalszym ciągu uważać można za zagrożony.