Po naruszeniu górnej granicy atmosfera się jednak uspokoiła, a kiedy indeks po fatalnym początku zaczął powoli odrabiać straty, na kontraktach nastąpiło odbicie. Przez prawie półtorej godziny rynek piął się do góry docierając w okolice otwarcia. Była to jednak bariera zbyt mocna dla popytu, ale z drugiej strony obrona nie dała impulsu dla podaży. Kurs cofnął się wprawdzie, lecz niezbyt głęboko i zapanowała stabilizacja. Kiedy wydawało się, że nic nie będzie w stanie zmienić obrazu, na kilkadziesiąt minut przed końcem na kasowym i na kontraktach nastąpił silny skok do góry. Z łatwością pokonany został górny poziom konsolidacji, jak i poranne szczyty. Udało się też powrócić nad 2825 pkt. i zamknąć lukę bessy z otwarcia, a rynek skończył blisko dziennego maksimum.

Sesję trudno traktować jako zapowiedź poprawy w najbliższym czasie. Lekko pozytywnym elementem jest wprawdzie obrona kilku wsparć, z których największe znaczenie może mieć utrzymanie strefy 2775-2782 pkt., gdzie znajduje otwarcie białej świecy z poniedziałku oraz pierwsze ze zniesień fali wzrostowej z końca października. W końcówce kurs powrócił także ponad przebitą na początku barierę na 2825 pkt., ale stało się to w efekcie silnego odbicia bez poważniejszego powodu, a tym samym do tego sygnału należy podchodzić z rezerwą. Także ze strony wskaźników ciężko o powody do optymizmu. Z oscylatorów praktycznie tylko Stochastic pnie się coraz wyżej, zaś reszta potwierdza słabnięcie rynku osuwając się w dół w strefach neutralnych. Po krótkiej przerwie kierunek na spadkowy zmienił także ROC, zaś MACD niepowodzeniem zakończył próbę zanegowania sygnału sprzedaży i zaczyna mocniej zniżkować. W tym układzie należy liczyć się więc z kolejnymi testami pierwszej z powyższych barier. Wkrótce wzmocni ją także linia trendu z końca października, ale przebicie którego wykluczyć nie można będzie mieć tym większe znaczenie.