Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 23.01.2006 08:00

Na takiej sesji w USA wszystko jest jasne, a jej interpretacja może być

tylko jedna. Inwestorom puściły nerwy i indeksy zanotowały spadki największe

od prawie 3 lat, gdy obawy związane z wojną w Iraku powodowały paniczną

ucieczkę z rynku.

Wczoraj inwestorom też puściły nerwy, a co ciekawe, impulsem do tego były

Reklama
Reklama

jedynie informacje znane już przed sesją. Chodziło o kolejne fatalne wyniki

oraz rynek ropy. Do tej pory reakcja na publikacje ze spółek była bardzo

spokojna, choć niemal codziennie któraś spółka mocno rozczarowała rynek.

Zawsze było coś czym można to wytłumaczyć, lub inna wiadomość która

osłabiała negatywną wymowę tych raportów. Gdy w piątek doszedł General

Electric i Citigroup to mydlenie oczu stało się trudniejsze. Z kolei na

Reklama
Reklama

rynku ropy dalej te same problemy - Iran, Nigeria i wciąż wysoki światowy

popyt na ropę - kurs wzrósł w piątek powyżej 69 dolarów.

Proszę jednocześnie nie zrozumieć, że tak duży spadek był w piątek

"oczywisty". Absolutnie nie i sam spodziewałem się, że inwestorzy dalej będą

ignorować kwestię ropy. Robili tak na poprzednich sesjach, a notowania

przedsesyjne wskazywały, że odporność rynku dalej jest bardzo duża. Ale

Reklama
Reklama

właśnie tak, tylko tak mogą nastąpić tak silne spadki. Połowa tego ruchu

oparta jest bowiem na faktycznie złych informacjach spływających na rynek, a

połowa na zaskoczeniu rynku skalą spadku i związaną z tym emocjonalną

ewakuacją części inwestorów z rynku. Wystarczy przypomnieć słynne

"wyciskanie krótkich" w czasie bessy, gdy indeksy co kilka miesięcy

Reklama
Reklama

kilkakrotnie robiły zaskakujący skok w górę, który w dużej mierze opierał

się na przekonaniu wyprzedania rynku i zaskoczenia inwestorów jakąś

pozytywną informacją w czasie bessy. Bardziej były to jednak epizody i nie

wolno było przekładać tego na notowania w kolejnych tygodniach. Tak samo

jest z piątkową sesją w USA - proszę nie odbierać tego jako sygnał do

Reklama
Reklama

rozpoczęcia bessy. Jedna sesja, choć przyniosła ogromne straty posiadaczom

akcji, to jeszcze nie świadczy o słabości rynku w perspektywie kolejnych

tygodni. Gorzej, gdyby w tym tygodniu rynek nie miał siły na odreagowanie,

lub równie negatywnie reagował na kolejne publikacje. Sama konsolidacja przy

piątkowych minimach będzie odebrana teraz jako fatalny sygnał.

Reklama
Reklama

Jeśli chodzi o nasz rynek, to wraz z całym Eurolandem musi się to odbić

negatywnie na notowaniach, choć oczywiście należy pamiętać, że w przypadku

kontraktów ujemna baza (w odniesieniu do ostatnich standardów) dyskontuje w

tej chwili już niemal 1% spadek WIG20, więc tutaj bycze straty mogą być

mniejsze. Jedno mnie jednak trochę "przeraża" przed tą sesją - niemal

wszyscy inwestorzy z którymi rozmawiałem po piątkowej sesji w USA scenariusz

na dzisiaj widzą tylko jeden - niskie otwarcie, chwila konsolidacji i

skończymy mocnym wzrostem oczekując odbicia w USA. Tak samo jak nikt nie

oczekiwał, że ropa i wyniki spółek już teraz zaczną w USA być impulsem do

spadków, a w efekcie rozczarowanie mocno przeceniło rynek, tak samo mam

spore obawy, czy powszechne przekonanie o konieczności "gry pod odreagowanie

w USA" nie zakończy się mocną wyprzedażą.

Jeśli chodzi o BPH, to zaproponowana bardzo niska cena w wezwaniu wskazuje,

że jest to raczej jedynie formalny zabieg wynikający z zapisów prawa.

Ewentualnie można to odbierać jako chęć zatrzymania wzrostu kursu banku.

Dzisiaj już emocji wokół banków tylu nie będzie i na ostrzejsze starcie

Unicredito z polskim rządem musimy jeszcze poczekać. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama