Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 27.01.2006 08:01

Regularne notowania w USA mają na dzisiaj znikome znaczenie. Rynki Eurolandu

zdyskontowały te wzrosty w czasie swoich notowań, a dobre wyniki Caterpilar,

czy dobre dane makro znane były wszystkim przed sesją. Niespodzianki brak.

Kluczowe dla dzisiejszych europejskich nastrojów są za to notowania

posesyjne, oraz przebieg sesji na azjatyckich parkietach. Tutaj mamy małe

Reklama
Reklama

fajerwerki.

Zaczęło się od dobrych wyników Microsoft po sesji. Spółka podała 34 centy

zysku, czyli tradycyjnie 1 cent powyżej średniej z oczekiwań analityków

Reutersa. Przychody były trochę poniżej prognoz. Zresztą widełki w prognozie

zysków na kolejny rok też mogły rozczarować inwestorów. Nastroje jednak były

wczoraj bycze, a wobec ostatnich rozczarowań inwestorzy nagrodzili Microsoft

Reklama
Reklama

wzrostem 2,4%.

To była przygrywka przed tym co stało się w Azji. Nikkei wzrósł 3,58% czyli

najwięcej od prawie 4 lat. Jednocześnie indeks zaliczył 5 letnie maksimum.

Straty z ostatnich sesji odrobione w błyskawicznym tempie. Oprócz dobrych

nastrojów zrobionych przez USA głównym impulsem do takiego ruchu były wyniki

Sony. Wartość sprzedaży i zyski wzrosły do rekordowych poziomów. Rok

Reklama
Reklama

fiskalny (koniec marca) Sony miał zakończyć stratą prawie 85 mln USD, a

będzie zysk przekraczający 0,5 mld USD. Akcje Sony wzrosły w czasie sesji do

górnych widełek +14%.

Na jedno w tym byczym rajdzie trzeba zwrócić uwagę. Dzisiaj jest ostatni

dzień starego roku (koguta) według chińskiego kalendarza, a to oznacza

Reklama
Reklama

zamknięcie niektórych azjatyckich rynków. W Chinach święto jest nawet do 6

lutego. Aktywność na azjatyckich parkietach też będzie mniejsza, a część

inwestorów nieobecna. Trudno jednak powiedzieć, czy miało to decydujące

znaczenie w dzisiejszej dynamice wzrostu. Cześć inwestorów mogła jednak "bać

się", że po powrocie z urlopów rynek będzie znacznie wyżej, gdy spółki

Reklama
Reklama

podają znowu tak dobre wyniki. Tak jak często w obawie przed terroryzmem

inwestorzy nie chcieli kiedyś mieć akcji przed długimi weekendami w USA, tak

teraz efekt był odwrotny.

U nas na otwarcie oczywiście mała masakra niedźwiedzi. W 60% dzięki wyżej

opisanym wiadomościom, a w 40% dzięki sile ostatniego trendu. Gdyby rynek

Reklama
Reklama

był przestraszony widmem bessy, to wpływ azjatyckich notowań byłby mniejszy.

Ale w tej sielance należy pamiętać o jednym - do tej pory hossa na emerging

markets odbywała się w słabym otoczeniu amerykańskich parkietów. Globalni

inwestorzy gdzie indziej musieli szukać zysków. Wczorajsza sesja jest

przestrogą, że gdy notowania na rozwiniętych rynkach idą w górę,

zainteresowanie naszym regionem wyraźnie spada. Na dzisiejszej sesji byków

nic nie powstrzyma, ale powrót hossy w USA (kontrakty NQ +15 SP +4 pkt.) nie

musi w tej chwili oznaczać, że my ten ruch będziemy trale naśladować. Ale to

przestroga raczej nie na dzisiaj. Dzisiaj zjadamy na otwarcie łapaczy

szczytów. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama