Sesja zaczęła się na minusie, ale bez większego impulsu kurs zaczął piąć się wyraźnie w górę. Indeks otworzył się poniżej odniesienia, jednak na początku odrabiał straty, co na kontraktach dało pretekst dla kontynuacji, a nawet przyspieszenia, wzrostów. Optymizm był jednak przedwczesny, a odpowiedź podaży w okolicach 2820 pkt., nie licząc krótkiego skoku do 2830 pkt., nie pozostawiła wątpliwości co do rzeczywistego potencjału rynku. Mocna przecena przyniosła przebicie wsparcia na 2775 pkt. Nieco niżej spadek został wprawdzie zatrzymany, ale na tym skończyły się także emocje. Podobnie jak kasowy kontrakty weszły bowiem w mało ciekawy trend boczny. W drugiej połowie sesji miały wprawdzie miejsce próby kontynuacji spadku, ale skuteczną zaporą był rejon 2755 pkt. W końcówce kurs ustanowił jeszcze minimum na 2745 pkt., jednak ostatecznie udało się zakończyć dzień nieco ponad powyższą granicą.

Piątkowa sesja pogorszyła sytuację. Do negatywnych sygnałów należy zwłaszcza wybicie dołem z niewielkiej formacji flagi zapowiadającej kontynuację spadków oraz sforsowanie jednego z ważniejszych wsparć jakim było minimum z 16 stycznia na wysokości 2775 pkt. Do tego do chodzi także zachowanie większości wskaźników potwierdzające przewagę podaży na obecnym etapie. Szybkie oscylatory są w strefach wyprzedania, a czwartkowe, a czwartkowy powrót CCI do obszaru neutralnego okazał się sygnałem fałszywym. Tempo spadków zwiększają także MACD i ROC. Podobnie zachowuje się też TRIX, przy czym w jego wypadku obecne zachowanie przypomina w "większym wydaniu" sytuację w przełomu września i października. Wówczas taki układ był zapowiedzią prawie miesięcznej głębszej korekty. W obliczu takich przesłanek trudno więc o powody do optymizmu na kolejne sesje. Na poziomie 2735 pkt. znajduje się kolejne mocniejsze wsparcie, ale bardzie prawdopodobne jest, że popyt podejmie walkę dopiero w okolicach 2703 pkt., w pobliżu 38,2% zniesienia fali wzrostowej z końca października. Oporami w najbliższych dniach będą natomiast poziomy 2799 pkt. i 2833 pkt.