Reklama

FOREX - DESK: Rynek zagraniczny

Początek tygodnia na międzynarodowym rynku walutowym nie należał do specjalnie emocjonujących. Na większości głównych par obserwowaliśmy niezbyt duże wahania. Przyczyn takiego uspokojenia nastrojów doszukiwać się można było w pustce w kalendarzu danych makro. Pierwsze publikacje zostaną przedstawione dopiero w dniu dzisiejszym, co z kolei ma już szansę dostarczyć nieco impulsów i rozruszać graczy, a zatem i poprawić zmienność.

Publikacja: 14.02.2006 06:51

Na dzisiaj zaplanowano publikację danych na temat sprzedaży detalicznej w styczniu w USA. Dane zostaną podane o 14.30. Analitycy spodziewają się odczytu na poziomie 0,8%. Taki sam odczyt spodziewany jest również bez uwzględniania sprzedaży samochodów. O godzinie 16.00 zapoznamy się również z danymi dotyczącymi zmian zapasów w firmach za grudzień. Szacuje się ich wzrost o 0,3%. Jeśli chodzi o publikacje spoza rynku amerykańskiego, to przed południem zapoznamy się również z danymi dotyczącymi inflacji liczonej według cen producentów (PPI) w Wielkiej Brytanii za styczeń, gdzie prognozuje się jej spadek o 0,4%, względem wzrostu o 0,3% w poprzednim odczycie. Dowiemy się również, jaka była dynamika PKB dla Strefy Euro w IV kwartale. Tutaj z kolei prognozuje się wzrost na poziomie 1,7%. Oprócz tych danych zapoznamy się jeszcze z niemieckim indeksem koniunktury instytutu ZEW za luty, który prognozowany jest na poziomie 71pkt, czyli bez zmian względem poprzedniego odczytu.

Jeśli chodzi o jakieś bardziej istotne wydarzenia, mogące mieć wpływ na zachowanie się rynku walutowego, to oczywiście inwestorzy wstrzymują cały czas oddech przed środowym wystąpieniem następcy Alana Greenspana, Bena Bernanke. Jego pierwsze w tej roli wystąpienie powinno dać już sygnał, do prowadzenia jakiej polityki monetarnej szef FED będzie bardziej skłonny w najbliższym czasie, a tym samym, czy czekają nas jeszcze podwyżki stóp procentowych w USA. Problemem, z jakim będzie się musiał zmierzyć będzie z jednej strony trzymanie w ryzach inflacji, ale z drugiej nie wywołanie impulsu do sprzedaży nieruchomości (drożejące kredyty hipoteczne), których rynek już od dawna jest tam uważany za spekulacyjny balon (m.in. kupowanie drugich i trzecich domów na kredyt w przekonaniu, że ich wartość może przecież tylko rosnąć). Pole manewru w zakresie polityki monetarnej jest tu zatem dość mocno ograniczone i teraz praktycznie każdy krok FED będzie miał spore znaczenie. Jeśli wymowa przemówienia będzie bardziej jastrzębia, można się spodziewać presji aprecjacyjnej amerykańskiej waluty, w więc i trwałego zejścia pod rejon 1.19 na eurodolarze, co z technicznego punktu widzenia mogłoby mieć już swoje negatywne konsekwencje dla tej pary nawet w nieco dłuższym terminie.

EUR/USD

Warto przypomnieć, że w rejonie 1.1900/30 zlokalizowana jest linia szyi około 2-letniej formacji RGR, nad której poziom udało się na początku stycznia bykom powrócić. Właśnie ten powrót nad przełamane wsparcie mógł świadczyć o tym, że cała, 2-letnia formacja może ulec załamaniu. Bykom faktycznie udało się dość w rejon 1.2320, ale na tym koniec i praktycznie od około trzech tygodni trwa już ponowny proces umacniania się dolara, który pod koniec ubiegłego tygodnia sprowadził kurs pod wsparcie. Jeśli więc rynek nie zostanie w miarę szybko ponownie wyprowadzony nad rejon najbliższego oporu, czyli 1.2030, to można się spodziewać negatywnych konsekwencji takiego przebywania w okolicach pod 1.19, a to z kolei sugerowałoby pojawienie się ponownie dynamicznej fali spadkowej. Wsparciem jest obecnie 1.1776, a później 1.1640.

USD/JPY

Reklama
Reklama

Na rynku jena sytuacja wygląda nieco inaczej i tutaj wahania przebiegają bardziej pod wpływem zachowania właśnie japońskiej waluty, niż amerykańskiej. Umocnienie jena widoczne jest bowiem nie tylko względem dolara, ale również do euro. Na dolarjenie spadki zapuszczają się od paru dni coraz niżej i w rezultacie mamy do czynienia z sekwencją coraz niżej położonych szczytów i dołków. Obecnie oporem jest cena 118.30 oraz wyżej również 119.00 i 119.40. W zasadzie przekroczenie któregoś z tych poziomów załamywałoby wspomnianą sekwencję coraz niżej położonych szczytów, a więc byki mogłyby się tu dopatrywać argumentu na rzecz dalszego umocnienia dolara. Warto jednak również spojrzeć na rynek nieco z dystansu. Widać bowiem, że jak na razie korekta zdołała zejść do okolic 38,2% zniesienia poprzedniej fali aprecjacji dolara, a więc nadal można ją uważać za płytką. W zasadzie wyraźne przekroczenie okolic 116.68/90 miałoby szansę przełożyć się na zdecydowane pogorszenie obrazu technicznego rynku w krótkim terminie. Póki co, byki nadal mają realną szansę zakończyć obecną korektę i ponownie zaatakować.

EUR/JPY

Nieco gorzej wygląda już krótkoterminowa sytuacja na parze eurojena, gdzie głębokość korekty jest zdecydowanie większa. Rynek zdołał już sięgnąć niemal poziomu 139.50, czyli 61,8% zniesienia niedawnej fali deprecjacji jena. Jeśli poziom ten zostałby wyraźnie przełamany, wówczas spodziewać należałoby się nawet skorygowania poprzedniej fali wzrostowej w całości, czyli umocnienia jena w stronę 137.06. Jeśli natomiast chodzi o poziomy oporu, to najbliższym będzie cena ok. 140.60, natomiast nieco wyżej podaży spodziewać można się także przy 140.90. W zasadzie przekroczenie któregoś z nich będzie już sugerowało możliwość wyczerpania się potencjału spadkowego w krótkim terminie, a tym samym szykowania rynku do głębszego odbicia. Jak na razie, w krótkim terminie przewagę nadal utrzymuje podaż.

GBP/USD

Na funcie względem amerykańskiej waluty sytuacja wygląda z grubsza podobnie, jak na eurodolarze, czyli końcówka tygodnia przyniosła spore wahnięcia (choć tutaj dolar akurat wyraźnie się nie umocnił, a pozostał w poprzednim zakresie zmian), natomiast obecnie również widoczne jest tu uspokojenie nastrojów i oscylacje w niewielkim rejonie. Od dołu wsparciem jest cena 1.7370 i jej przekroczenie winno się już przełożyć na pojawienie kolejnej fali umocnienia dolara. Jeśli natomiast chodzi o poziomy o charakterze podażowym, to takowych doszukiwać należałoby się przy cenie 1.7575, czyli przy maksimum wyznaczonym piątkowym odbiciem. Póki co, rynek jest tu nadal pod wpływem sprzedających, czyli posiadacze amerykańskiej waluty mają nadal przewagę.

USD/CHF

Reklama
Reklama

Polepszeniu uległa również pozycja posiadaczy amerykańskiej waluty na parze dolara względem franka szwajcarskiego. Ceny wybiły się górą z ostatniej, kilkudniowej konsolidacji, która przypomnę pojawiła się tuż po powrocie nad poziom przełamanej wcześniej, średnioterminowej linii trendu wzrostowego. Bykom udało się zatem utrzymać pozytywny sygnał i go nie zmarnować (do czego akurat było blisko, bowiem piątkowe, dynamiczne wahnięcia sprowadziły kurs chwilowo pod wsparcie). Obecnie można założyć, że jest już otwarta droga do umocnienia dolara do poziomu, skąd poprzednia fala spadkowa została zapoczątkowana, czyli w stronę 1.32 (m.in. za sprawą przekroczenia ostatniego, 61,8% zniesienia na 1.2950). Obecnie za główne wsparcie w krótkim terminie uznałbym poziom 1.2950 - 1.3040, czyli zakres ostatniej, kilkudniowej konsolidacji. Wyraźne zejście poniżej tego poziomu odbierałoby w krótkim terminie bykom wypracowaną wcześniej przewagę i sugerowało zapoczątkowanie nieco głębszej korekty. Póki co, perspektywy dolara w krótkim terminie nadal wydają się być dobre.

Tomasz Gessner

FOREX - DESK

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama