Reklama

FOREX - DESK: Rynek krajowy

Wczorajszy dzień przyniósł spore zawirowania na krajowym rynku walutowym. Przez większość dnia obserwowaliśmy co prawda delikatne osłabienie złotego (zwłaszcza do dolara), ale głównym impulsem była wiadomość o możliwym rozwiązaniu Parlamentu przez Prezydenta. Wpłynęło to dosyć negatywnie na rynki finansowe. Przecenie uległ zarówno złoty, obligacje, jak również rynek akcji.

Publikacja: 14.02.2006 13:54

Jak wiadomo, skończyło się jedynie na "straszaku" i ostatecznie do niczego nie doszło, a pakt stabilizacyjny pomiędzy PIS-LPR-SO jest nadal aktualny. Obserwatorzy nie mają jednak złudzeń, że była to jedynie zagrywka w celu wymuszenia na LPR i SO kolejnych ustępstw. Szczególnie martwić może jednak fakt, że w te rozgrywki włącza się już Prezydent (przy okazji nikt już chyba nie ma wątpliwości o tym, czy jest to "Prezydent wszystkich Polaków", czemu zresztą dał wyraz również z swoim orędziu). Obserwatorom rynków finansowych z pewnością również włos się na głowie jeży, jeśli weźmiemy pod uwagę, że takie polityczne gierki zmniejszają wiarygodność Polski na arenie międzynarodowej, widzianej oczywiście oczami inwestorów. To, czego rynki finansowe zawsze się bały i na co newralgicznie reagowały, to niepewność (w tym również, a może i przede wszystkim polityczna). Otwartym pozostaje obecnie jedynie pytanie, czy jest to już "nowa jakość", jaka wkradła się do naszego życia politycznego, czy może jednorazowy incydent. Wielu obserwatorów ma niestety obawy, że będziemy mieli do czynienia jednak z tym pierwszym wariantem, a jeżeli tak, to trzeba się w dłuższej perspektywie liczyć również z tym, że inwestorzy mogą się zniechęcić takim poziomem ryzyka politycznego, czyli zaskakiwaniem ich i serwowaniem atrakcji takich, jak te wczorajsze i efekt tego będzie taki, że zatrzasną za sobą z hukiem drzwi, przenosząc kapitał na rynki o wyższym poziomie stabilności (niższym poziomie ryzyka) i porównywalnych stopach zwrotu. Pozostaje mieć również nadzieję, że nie mogąc (jeszcze) wpływać bezpośrednio na RPP i NBP, nie jest to nowy sposób rządzących do wspomagania eksportu (obniżania wartości złotego). Zawirowań i emocji było wczoraj tyle, że zupełnie bez echa przeszły lepsze o prognoz dane dotyczące grudniowego bilansu płatniczego. Spodziewano się bowiem deficytu na poziomie 532mln EUR, podczas gdy faktycznie wyniósł on jedynie 410mln EUR. Dopiero, gdy dziś kurz nieco opadł, złoty odzyskuje nieco siły po wczorajszej przecenie i inwestorzy zdają się dostrzegać pozytywny impuls, który wczoraj niejako zszedł na drugi plan.

USD/PLN

Na dolarze względem złotego wczorajsze osłabienie krajowej waluty przełożyło się na skuteczne wyjście nad poziom 3.2050, czyli najbliższy poziom oporu. Krótkotrwały impuls popytowy nie doprowadził jednak do utrzymania cen powyżej tej bariery i w efekcie mamy dość wyraźny zwrot. Dzisiejsza sesja przebiega w znacznej mierze pod znakiem oscylacji w zakresie 3.18 - 3.19, a więc można już mówić o uspokojeniu nastrojów. Warto jednak zauważyć, że i tak są to nadal poziomy stosunkowo wysokie, czyli bliskie głównego w krótkim terminie oporu, tj. 3.2000/50. Jego trwałe sforsowanie winno się przełożyć na dalszy wzrost wartości dolara w stronę 3.27, czyli kolejnego poziomu o charakterze podażowym. Wsparć w obecnej sytuacji spodziewałbym się natomiast najbliżej przy cenie ok. 3.1450.

EUR/PLN

Wczorajsze zawirowania na krajowym rynku walutowym dość dobrze wpisały się w techniczną sytuację na eurozłotym. Można tu bowiem mówić o spadkowym kanale w zakresie ok. 3.77 - 3.82 i wczorajsza fala deprecjacji krajowej waluty doprowadziła właśnie do ponownego przetestowania górnego ograniczenia wspomnianej formacji. Można więc mówić o dalszym utrzymywaniu formacji, natomiast o polepszeniu kondycji posiadaczy europejskiej waluty w krótkim terminie świadczyłoby wybicie się ponad rejon 3.8200/50. Do tych okolic wariant aprecjacji złotego cechuje się większym prawdopodobieństwem realizacji w krótkim terminie. Wyraźne przełamanie wspomnianego zakresu oporu winno się w konsekwencji przełożyć na test kolejnego poziomu o charakterze podażowym, czyli 3.8650.PLN BASKET

Reklama
Reklama

Równie ciekawie wczorajsze zmiany wpisały się w techniczny obraz koszyka względem krajowej waluty. Przypomnę, że można tu mówić o około 1,5 - miesięcznej formacji trójkąta symetrycznego. Pod koniec tygodnia przetestowaliśmy jego dolnego ograniczenia, natomiast wczorajsze osłabienie krajowej waluty doprowadziła do wzrostu w kierunku ograniczenia górnego. Aktualnie zakres formacji to ok. 3.47 - 3.5150. Póki kurs znajduje się w tym rejonie można mówić o remisie i szanse na kontynuację ostatniej fali spadkowej, jak również na odwrócenie trendu są mniej więcej takie same. Pozostaje więc czekać, aż rynek sam wskaże dalszy kierunek.

GBP/PLN

Wczorajsze zawirowania na złotym nie zmieniły jakoś specjalnie sytuacji na funcie względem krajowej waluty. Przypomnę, że od około 1,5-miesiąca można tu mówić o konsolidacji w zakresie ok. 5.50 - 5.65 i jak na razie rynek nie zdołał się skutecznie poza ten rejon wydostać. Wczorajsze, 5-groszowe zmiany również sytuacji w tym temacie nie zmieniły. Można jednak założyć, że do momentu, gdy kurs we wspomnianym zakresie oscyluje, nadal przewaga leży po stronie podaży, czyli w tym przypadku posiadaczy krajowej waluty. Ostatnie oscylacje znajdują się bowiem w dolnym zakresie spadku, jaki został zapoczątkowany w połowie listopada (korekta nie zdołała wyjść nawet nad 38,2% zniesienie), a takie sytuacje częściej przekładają się na wyznaczenie kolejnej fali spadkowej.

CHF/PLN

Nadal słabo przedstawia się para franka względem złotego. Wczorajszy, chwilowy wzrost doprowadził jedynie do przetestowania najbliższego oporu, czyli rejonu 2.4550 - 2.46. Dzisiaj kontynuujemy jednak ostatnie wahania tuż przy wsparciu na poziomie 2.4320, czyli minimów z ostatnich tygodni, które są również minimami całego, średnio i długoterminowego trendu aprecjacji złotego. Można więc założyć, że nadal mamy do czynienia z utrzymującą się, dość wyraźną presją podażową na tej parze, co w konsekwencji sugerowałoby przebicie okolic 2.43 i wyznaczenie kolejnej fali wzrostu wartości krajowej waluty. Jeśli chodzi o poziom, którego przekroczenie miałoby szansę zdecydowanie poprawić pozycję posiadaczy szwajcarskiej waluty, to takowego doszukiwałbym się przy 2.46, natomiast nieco wyżej nadal kluczowym pozostaje podażowa bariera przy 2.50.

Tomasz Gessner

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama