Dzisiejsza sesja była odrabianiem strat po wczorajszej prezydenckiej "manipulacji". W krótkim terminie emocjonalne reakcje rynku były uzasadnione, ale przypomnę, że w obecnej politycznej konfiguracji, przedterminowe wybory byłyby dla rynków finansowych zbawieniem. Alternatywą jest przecież teraz plan destabilizacji finansów publicznych. Ewentualna wyborcza przecena byłaby niewielkim katharsis mogącym w dłuższym terminie dać podstawy do trwalszej kontynuacji wzrostów. A tak, w perspektywie kilku miesięcy polityka dotknie rynki finansowe ze zdwojoną siłą. Na razie inwestorzy tym się nie martwią. Zmartwienie ogranicza się do kierunku wybicia z lutowej konsolidacji i wyczekiwaniem na publikacje wyników spółek (dziś po sesji KGHM). Po nieudanym wybiciu w górę w zeszłym tygodniu, ten tydzień to flirt z dolnym ograniczeniem.
Warto spojrzeć na nastroje po dzisiejszej sesji i to nie tylko te wyrażane bazą. Tutaj rządzą indywidualni inwestorzy, którzy bardzo szybko potrafią zmieniać poglądy. Zobaczmy lepiej na opublikowany dziś sondaż Pentora (Pengab), obrazujący nastroje w nieco dłuższym terminie. Saldo prognozy popytu na akcje wynikające z ankiety 200 banków było na GPW w ostatnich latach jednym z najlepszych wskaźników nastroju. Ostatni odczyt też po części to potwierdził, bo w styczniu wzrostu popytu na akcje oczekiwało 44% placówek, a spadku jedynie 3%. Saldo prognozy (41 pkt.) było wcześniej wyższe w lutym 2005 r. (49 pkt - po tym nastąpiła trzymiesięczna korekta) oraz we wrześniu (39 pkt. - kolejny miesiąc to jedyna korekta hossy). Trwająca więc obecnie korekta dobrze wpisuje się w styczniowy rekordowy optymizm. Dzisiejsza publikacja pokazuje, że w lutym optymistów nie ubyło zbyt dużo. Dalej aż 40% oczekuje wzrostu popytu na akcje a pesymistów przybyło jedynie z 3% do 8%. Saldo prognozy na tym poziomie bardziej sugeruje kontynuację korekty, niż ponowny atak na szczyty. Choć pamiętajmy, że jest to tylko analiza nastrojów będąca jednym z elementów giełdowej układanki. 75 76 MP