Również bez uwzględniania sprzedaży samochodów dane były niezłe (2,2% względem 0,8% prognoz). Wyższe okazały się także zapasy w firmach, które wzrosły o 0,7%. Analitycy spodziewali się ich wzrostu o 0,3%. Z danych spoza USA zapoznaliśmy się również z informacjami o dynamice PKB w Strefie Euro za IV kwartał. Tutaj niespodzianki nie było i dane okazały się zgodne z oczekiwaniami, czyli 1,7%. Nieco ciekawiej wyglądały za to dane z Wielkiej Brytanii. Tam podano inflację w cenach producentów (PPI) za styczeń. Spodziewano się jej spadku o 0,4%, podczas gdy faktycznie doszło do jej wzrostu o 1,9%. Co ciekawe, nie wpłynęło to za bardzo na zachowanie funta, który po takich informacjach powinien wyraźnie zyskać (zwiększa się presja na wzrost stóp procentowych, aby utrzymać inflację w ryzach).
Na dzisiaj głównym wydarzeniem, na które czekają rynki, będzie wystąpienie nowego szefa FED, Bena Bernanke. Będzie on przemawiał o godzinie 16.00, zatem warto mieć na uwadze, że na rynku może dojść do gwałtownych zmian. Inwestorzy będą się wsłuchiwali przede wszystkim w to, co powie na temat planów prowadzonej przez siebie polityki monetarnej, czyli czy będzie skłonny do dalszego podnoszenia stóp procentowych (powinno to pomóc dolarowi). Oprócz tych informacji, zapoznamy się wcześniej także z danymi dotyczącymi indeksu NY Empire State w lutym. Podane zostaną również dane o przepływach kapitałów do USA (tutaj szacuje się, że w grudniu przepłynęło do USA 82,3mld USD). Zapoznamy się dziś jeszcze z dynamiką produkcji przemysłowej w styczniu (prognozuje się jej wzrost o 0,2%) oraz wykorzystaniem potencjału produkcyjnego (prog. 80,8%). Na koniec tradycyjnie zapoznamy się z tygodniowymi danymi dotyczącymi zmian zapasów paliw. Oprócz danych z rynku amerykańskiego, czekają nas dziś także publikacje na krajowym rynku. Podana zostanie dziś inflacja CPI za styczeń (szacuje się ją na poziomie 0,9% - tutaj radzę zwrócić uwagę na te dane, bowiem będzie to już za pewne argument brany pod uwagę przez członków RPP na kolejnym posiedzeniu) oraz przeciętne wynagrodzenie oraz zatrudnienie. Oprócz tych danych odbędzie się dziś również przetarg na obligacje 5.letnie.
EUR/USD
Na parze eurodolara nie działo się wczoraj zbyt dużo. W zasadzie mieliśmy jedynie do czynienia z krótkoterminowym impulsem umacniającym amerykańską walutę (dane). Nie zmienia to i tak obrazu rynku w horyzoncie ostatnich trzech tygodni, który nadal pozostaje dla dolara pozytywny. Obecnie udało się podaży sprowadzić kurs pod poziom 1.1924, który jest obecnie najbliższym oporem. Ostatnią, podwyższoną zmienność możemy również zawdzięczać pojawieniu się tu czegoś na kształt trójkąta rozszerzającego. Formacja ta nie ma jednak jakiś wartości prognostycznych, a informuje jedynie o wzroście zmienności na rynku. Wsparciem w krótkim terminie jest teraz cena 1.1860 i w zasadzie można powiedzieć, że obecnie jest otwarta droga do umocnienia dolara w stronę 1.1776, czyli do okolic dołków z początku roku, skąd ostatnia, styczniowa fala wzrostowa została zapoczątkowana. Możliwość skierowania się w tę stronę sugeruje również przełamanie okolice 1.1985, gdzie zlokalizowane było ostatnie, 61,8% zniesienie niedawnych wzrostów. Póki co, obraz rynku pozostaje nadal negatywny, natomiast zmienić to mogłoby wybicie ponad poziom 1.2025.
USD/JPY