Jak na razie 3.80 broni się, gdyż jest to silny poziom techniczny. Sądzimy, że dzisiaj będą kolejne próby przebicia tego poziomu. EUR/PLN otworzył się relatywnie wysoko. Nie jest bezpodstawne twierdzenie, że takich ekscesów jak w poniedziałek może być przed nami wiele i rynek z pewnością uodporni się w jakimś stopniu na wypowiedzi z obozu rządowego. Niepokojące mogą być jednak sugestie o rezygnacji premiera, gdyż jest to obecnie najprostsza droga do rozwiązania parlamentu. Taki scenariusz oceniamy jednak jako mało prawdopodobny. Na nadmiar wiarygodności ten rząd i koalicja sejmowa raczej nie będzie narzekać. Według nas znacznie większą uwagę rynek będzie skupiał na wypowiedziach osób spoza (bardzo szerokiego) kręgu Kaczyńskich oraz na danych makroekonomicznych. Uważamy, że trzeba obecnie skupić szczególną uwagę na osobie minister finansów Zyty Gilowskiej, gdyż coraz bardziej zarysowuje się duża różnica zdań w kwestii zmian w podatkach. Zyta Gilowska sprawia wrażenie jedynej osoby w rządzie, która rozumie niebezpieczeństwa zaniechania reform finansów publicznych i konieczność ograniczania wydatków. Może dojść do sytuacji, że jedynym racjonalnym wyjściem z pogarszającej się sytuacji będzie złożenie przez Gilowską dymisji. Uwaga uczestników powinna się skupić także na czynnikach generujących presję inflacyjną oraz wskaźnikach pokazujących możliwe spowolnienie gospodarcze i pogorszenie się bilansu obrotów bieżących. Wczorajsze dane mimo, że znalazły się w cieniu innych wydarzeń pokazują jednak, że sytuacja jest dobra. Trend boczny prawdopodobnie utrzyma się na naszym rynku przez dłuższy czas, jednak istnieje spore ryzyko osłabienia złotego do poziomu 3.90 w terminie 3 miesięcy, szczególnie, że pojawiły się pewne oznaki erozji dobrego sentymentu do rynków wschodzących.

Rynek międzynarodowy:

Na rynku EURUSD do 14.30 panował wczoraj spokój. Próby wyjścia z ciasnego przedziału wahań 1.1880-1.1915 nie powiodły się. Indeks ZEW mimo, że ciut słabszy niż oczekiwania nie wpłynął na rynek. Dopiero bardzo dobre dane na temat sprzedaży detalicznej (2,3%, oczekiwano 0,8%) spowodowały gwałtowną reakcję rynku i wybicie poniżej 1.1880, jednak dość szybko zaczęto realizować zyski (gdyż rynek oczekiwał dość dobrych danych) i kurs ugrzązł w okolicy 1.1860 a potem wrócił w ponad 1.1900. Aby kurs spadł poniżej 1.1850 prawdopodobnie potrzebna jest jeszcze zachęta w postaci dobrych danych TICS i zielone światło ze strony FEDu, jeśli Bernanke utwierdzi wszystkich w przekonaniu, że stopy w USA będą dalej rosły. Najbliższym celem po pokonaniu 1.1850 jest 1.1800 a potem dopiero 1.1725. Mimo, że dolar nadal się umacnia to tempo wzrostu wyraźnie spadło, znamienne jest też osłabienie dolara mimo rewelacyjnych danych o sprzedaży detalicznej. Sądzimy, że (a szczególnie jeżeli osiągnięte będzie 1.1725) to bieżący tydzień jest ostatnim tygodniem wzrostów wartości dolara. W piątek po publikacji danych o inflacji rynek będzie wyceniał już bardzo wiele pozytywnych cyklicznych czynników jakie obecnie wspierają dolara. Warunki do korekty będą idealne.

Z ważniejszych danych dzisiaj opublikowane zostaną dane na temat przepływów kapitałowych do USA o 15.00, dane na temat produkcji przemysłowej i wykorzystaniu mocy produkcyjnych o 15.15 jak również dane mówiące o kondycji sektora budownictwa mieszkaniowego. Dane te, w połączeniu z zeznaniem szefa FED stanowią mogą spowodować spore zamieszanie, jeśli będą niejednoznaczne. Dane na temat wykorzystania mocy produkcyjnych zyskały ostatnio na znaczeniu, gdyż FED obserwuje dane w poszukiwaniu źródeł presji inflacyjnej. Bernanke zapewne zna już te dane, więc ich ocena z punktu widzenia polityki monetarnej może znaleźć się w jego przemówieniu. Warto na to zwrócić uwagę.

Tomas Mozgawa