Mogło to zostać przez rynek odczytane jako jeden z argumentów dla RPP za kolejną obniżką stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu (a to złotego powinno osłabiać). Spadająca presja inflacyjna widoczna jest była również przy publikacji danych dotyczących przeciętnego wynagrodzenia, która wzrosło nieco mniej od prognoz, czyli o 3,6% (spodziewano się 3,9%). Głównym impulsem do umocnienia krajowej waluty była jednak aukcja obligacji 5.letnich. Popyt ponad 4-krotnie przewyższył podaż, a rentowność spadła do poziomu 4,607%. Na dzisiaj nie zaplanowano już kolejnych publikacji z rynku krajowego. Jedynie gracze giełdowi śledzą teraz spływające na parkiet wyniki poszczególnych spółek za IV kwartał.
USD/PLN
Na parze dolara do złotego sytuacja jest trochę patowa, ale i z drugiej strony ciekawa. Od góry oporem jest dobrze znany poziom 3.2000/50, natomiast od dołu jako wsparcie działa teraz około 3-tygodniowa linia trendu wzrostowego, która obecnie zlokalizowana jest w rejonie 3.16. Dzisiejszy, poranny impuls spadkowy został właśnie na niej zatrzymany. Jeśli zatem z tych okolic rynek zacząłby się ponownie kierować w stronę 3.2050, to można by to odczytać jako budowanie formacji trójkąta zwyżkującego, a to z kolei dawałoby większe szanse na sukces posiadaczom dolara. O dalszym kierunku zadecyduje zatem wybicie poza wspomniany zakres. Biorąc pod uwagę fakt, że miejsca na dalsze oscylacje robi się tu coraz mniej, można zakładać, że nie przyjdzie nam się męczyć zbyt długo i niebawem pojawią się na tej parze jakieś rozstrzygnięcia.
EUR/PLN
O ile dolar potaniał nieznacznie względem złotego ze względu na przeciwwagę w postaci umocnienia dolara na rynku międzynarodowym, o tyle takich argumentów nie było już na eurozłotym, gdzie krajowa waluta umocniła się już bardzo wyraźnie. Obecnie doszliśmy do poziomu minimów całego trendu spadkowego we średnim terminie. Dołek ten wypadł w pierwszej połowie stycznia przy cenie 3.7540 i obecnie znajdujemy się tuż nad nim. Można zakładać, że jeżeli podaży uda się wyraźne i trwale zepchnąć kurs pod ten poziom, to najmniejszym wymiarem kary dla posiadaczy długich pozycji byłby spadek cen w stronę 3.6850, czyli 161,8% wysokości fali wzrostowej, jaka pojawiła się w styczniu. Jeśli chodzi o poziom oporu, to najbliższego doszukiwałbym się w rejonie 3.8150, czyli przy około miesięcznej linii trendu spadkowego. Można zakładać, że jego przekroczenie będzie już sygnałem polepszenia sytuacji na tej parze w krótkim terminie, choć aby mówić o jakiś dobrych perspektywach do wyznaczenia korekty, byki musiałyby się docelowo przebić przez poziom styczniowego wierzchołka, czyli 3.8650. Póki co, rynek znajduje się tuż przy minimach całego trendu aprecjacji złotego i nie pojawiły się żadne sygnały mogące świadczyć o możliwości osłabienia krajowej waluty.