Oczekiwane przez inwestorów wystąpienie szefa Europejskiego Banku Centralnego, Jean-Claude Tricheta w Parlamencie Europejskim paradoksalnie nie poruszyło zbytnio rynkiem. Najpewniej dlatego, że w zasadzie trudno było oczekiwać czegoś innego. Szef ECB przyznał, że rynki mają rację oczekując kolejnej podwyżki stóp procentowych już na posiedzeniu zaplanowanym 2 marca. Potwierdził tym samym to, że bank centralny będzie zachowywać czujność w kontekście rosnącego ryzyka inflacyjnego. W podobnym tonie wypowiedział się także jeden z członków tego gremium, Axel Weber, który stwierdził, że wzrost gospodarczy w krajach 12-ki, a także rosnące ceny ropy naftowej mogą wpłynąć na indeks cen. Inwestorów bardziej absorbują jednak spekulacje wokół kolejnych decyzji amerykańskiego FED. Dzisiaj wieczorem poznamy zapiski z ostatniego, styczniowego posiedzenia amerykańskiego, a wcześniej wskaźniki wyprzedzające w gospodarce za styczeń. Oczekuje się tutaj lepszej figury niż w grudniu, kiedy to zwyżka wyniosła 0,1 proc. m/m.
Tym samym wiele wskazuje na to, że wtorek przyniesie kontynuację poniedziałkowej tendencji spadkowej na EUR/USD. Oczekiwalibyśmy zniżki w okolice 1,1870.
Rynek krajowy
Poniedziałek przyniósł nieznaczne osłabienie się naszej waluty, które było kontynuowane dzisiaj rano. O godz. 9:00 za jedno euro płacono 3,7680 zł, a za dolara 3,1630 zł. Odchylenie od parytetu wynosiło 18,35 proc. po mocnej stronie. Brak aktywności inwestorów zza Oceanu sprawił, że pojawiła się chęć do realizacji zysków z ostatniego umocnienia złotego. Dodatkowo na rynku pojawiły się wątpliwości, co do obniżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej na posiedzeniu zaplanowanym na koniec lutego. Według ankiety agencji Reutera cięcia o 25 p.b. spodziewa się już tylko połowa analityków. W tym kontekście warto wspomnieć piątkową wypowiedź członka RPP, Stanisława Nieckarza, który stwierdził, że z kolejnymi ruchami powinno zaczekać się do marca, kiedy to Rada będzie dysponowała większą ilością danych makroekonomicznych. Do tej "łamigłówki" dodajmy wczorajsze wypowiedzi przedstawiciela resortu finansów o oczekiwaniach, co do 11-12 proc. r/r wzrostu produkcji przemysłowej w lutym i rewizji prognozy wzrostu PKB za I kwartał do 4,5 proc. r/r z 4,3 proc. r/r. Warta uwagi jest także wczorajsza wypowiedź Haliny Wasilewskiej-Trenkner z Rady Polityki Pieniężnej, która przyznała wprawdzie, że inflacja w najbliższych miesiącach pozostanie niska, ale są obawy odnośnie ryzyka politycznego. Z kolei dzisiaj rano minister finansów Zyta Gilowska stwierdziła, że w projekcie budżetu na przyszły rok trzeba będzie wszędzie szukać oszczędności, a Unia Europejska daje sygnały, iż nie jest zadowolona z przedstawionego kilka tygodni temu zaktualizowanego planu konwergencji. Na to wszystko można nałożyć wczorajsze medialne "rewelacje" o możliwym konflikcie pomiędzy premierem, a szefem PiS. Zostały one wprawdzie szybko zdementowane przez Jarosława Kaczyńskiego, ale pewne ryzyko rekonstrukcji rządu w najbliższych miesiącach pozostało.
Autor: Raport sporządzony w Departamencie Doradztwa i Analiz