Na razie słabnącym złotym nikt się nie przejmuje (od początku sesji) i
wyskoczyliśmy na nowe sesyjne szczyty. Do poniedziałkowych maksów indeks ma
już tylko 10 pkt. a do styczniowych szczytów zostało 65 pkt. Ale wspominam
to bardziej jako ciekawostkę, bo na żadnym etapie dzisiejszej sesji rynek
nie wygląda tak, jakby miał rozpocząć atak na szczyty hossy. Rynki regionu