Jeśli te kalkulacje by się potwierdziły, to niestety kłopoty budżetowe mogą się za chwilę przełożyć na zdecydowanie silniejszy odwrót inwestorów od naszego rynku. Na to wszystko nałożyło się jeszcze osłabienie walut naszego regionu, który przez inwestorów międzynarodowych traktowany jest jako jeden koszyk. Złotemu nie pomaga dziś także umacniający się dolar do euro. Spadek eurodolara wynikać może z porannej publikacji, dotyczącej danych o zamówieniach przemysłowych, gdzie spodziewano się wzrostu o 3,8%, a faktycznie wyniósł on jedynie 2,5%.
USD/PLN
Dzisiejsze umocnienie dolara do złotego dość istotnie namieszało w krótkoterminowym, technicznym obrazie rynku. Rynek powrócił nad przełamaną, około 3-tygodniową linię trendu wzrostowego i obecnie kupujący próbują się zmierzyć z poziomem zeszłotygodniowych maksimów w rejonie 3.2140. Jest to w tej chwili najbliższy opór i można zakładać, że jeżeli również ten poziom udałoby się przekroczyć, winno się to przełożyć na wyznaczenie kolejnej, silnej fali wzrostowej w kierunku 3.2650, czyli kolejnego poziomu o charakterze podażowym. Wsparciem jest natomiast rejon 3.14, ale jak na razie presja popytowa jest zbyt silna, aby myśleć o jego testowaniu.
EUR/PLN
Wyraźne osłabienie krajowej waluty widoczne jest także względem euro. Dość poważnie naruszony został tu najbliższy opór, czyli poziom około 5-tygodniowej linii trendu spadkowego, która obecnie zlokalizowana jest przy cenie 3.8050. Jeśli uda się bykom trwale sforsować jej poziom, wówczas rezultatem powinno być umocnienie europejskiej waluty w stronę 3.8650, czyli okolic styczniowych maksimów. Jak na razie istotnym wsparciem jest w dalszym ciągu 3.75, które udało się bykom na początku tygodnia wybronić. Można zakładać, że o kolejnej, silnej fali umocnienia złotego zadecydują losy właśnie tego poziomu.