zachowanie USA nie wystarczy, by dać impuls do atakowania szczytów hossy.
Tym bardziej, że wynika ono w jakiejś mierze także z bardzo wyraźnego spadku
cen ropy, a to jak wiemy nie służy spółkom paliwowym i ogólnie rynkom
emerging markets. Ale nie to jest głównym straszakiem na dzisiaj. Wczoraj po
sesji dowiedzieliśmy się, że agencja ratingowa Moody`s obniżyła perspektywę
ratingową Węgier do "negatywnej". To niejako echo złej oceny Węgier przez
Standard&Poor`s w zeszłym miesiącu. Po tej informacji forint bardzo
gwałtownie osłabł, ciągnąc za sobą notowania złotego. Ale to była bardzo
emocjonalna reakcja i już po godzinie rynek się uspokoił, a złoty wrócił na
poziomy sprzed opublikowania tej informacji. Mamy więc trochę taką sytuację
jak w USA. Sama informacja o obniżeniu ratingu nie ustawi sesji. Natomiast
jeśli będzie gwałtowny ruch, to wszystkie serwisy napiszą, że był wynikiem
rekordów DJ w USA (gdy wzrośniemy), lub obniżenia ratingu (gdy spadniemy).
Ja nie mam pomysłu (prognozy) na dzisiejszą sesję. W ostatnich dniach duże
fundusze wyraźnie ograniczyły handel, a jesteśmy w dość niewygodnym miejscu
między oporami na ostatnich szczytach, a wsparciami na konsolidacji, co też
nie wskazuje kierunku. MP