Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 23.02.2006 07:54

Sesja bardzo dobra i w Stanach kolejne wzrosty - Dow Jones zanotował nowe

szczyty. Zarówno intraday, jak i na zamknięcie. S&P500 przetestował

styczniowe rekordy i zamknął sesję tuż pod ich poziomem. Wszystkie media

koncentrują się na dwóch powodach tego wzrostu. Ja podałbym trzy.

Chodzi o inflację, ropę, oraz rynkowe nastroje. Bez tych ostatnich tak

Reklama
Reklama

optymistyczna reakcja nie byłaby możliwa. Nawiązuje do ostatniej

Weekendowej, w której szerzej opisywałem "ścianę strachu" jaką mamy w

Stanach w czasie tej wędrówki na szczyty. Wczorajsze odczyty ankiety

Investors Intelligence tylko to potwierdziły. Mimo kolejnych wzrostów liczba

byków spadła w ciągu tygodnia z 48,9% do 45,3% a liczba niedźwiedzi wzrosła

z 27,7% do 29,5%. Przypomnę, że na przełomie roku było to odpowiednio 60,4%

Reklama
Reklama

oraz 20,8%. Takie odczyty tego (anty)wskaźnika nastrojów są dobrą informacją

dla giełdowych indeksów. Siła trendu rodzi się z niepewności co do wzrostów.

Bez sprzyjających nastrojów nie byłoby w ogóle tematu inflacji. Dane były

zgodne z oczekiwaniami, a inwestorzy uznali, że samo to wystarczy do

optymistycznej interpretacji. W poprzednich miesiącach taka reguła nie

obowiązywała. To samo jeśli chodzi o rynek ropy. Spadek cen surowca był

Reklama
Reklama

uzasadniony, ale jego przełożenie na notowania akcji jest już dyskusyjne, bo

jedynie wykasowaliśmy część wzrostów rozpoczętych w zeszłym tygodniu. Na

wzrost cen ropy tak wyraźnej reakcji nie było.

W konsekwencji tego wszystkiego spirala wzrostów przeniosła się też do

Japonii. Indeks Nikkei zanotował w nocy 2% wzrost oddalając obawy o jakieś

Reklama
Reklama

poważniejsze załamanie na japońskim rynku, bo i takie scenariusze (koniec

hossy) pojawiały się po gwałtownej wyprzedaży w lutym. Pozytywna reakcja

będzie też w Eurolandzie, ale to raczej "kosmetyka". Po pierwsze bowiem

europejskie indeksy zanotowały świeże szczyty hossy, więc to nie one

nadrabiają (jak Tokio), a wręcz prowadzą hossę. Po drugie reakcję stłumi

Reklama
Reklama

trochę wyczekiwanie na niemieckie Ifo (10:00). Indeks nastrojów w niemieckim

biznesie ma spaść ze 102 pkt. do 101,5 pkt. Trudno jednak przy tym spadku i

na tak wysokich poziomach mówić o pesymizmie. To dalej byłaby bardzo

optymistyczna ocena gospodarki.

GPW w tym towarzystwie jest w dość niejednoznacznej sytuacji. Samo

Reklama
Reklama

zachowanie USA nie wystarczy, by dać impuls do atakowania szczytów hossy.

Tym bardziej, że wynika ono w jakiejś mierze także z bardzo wyraźnego spadku

cen ropy, a to jak wiemy nie służy spółkom paliwowym i ogólnie rynkom

emerging markets. Ale nie to jest głównym straszakiem na dzisiaj. Wczoraj po

sesji dowiedzieliśmy się, że agencja ratingowa Moody`s obniżyła perspektywę

ratingową Węgier do "negatywnej". To niejako echo złej oceny Węgier przez

Standard&Poor`s w zeszłym miesiącu. Po tej informacji forint bardzo

gwałtownie osłabł, ciągnąc za sobą notowania złotego. Ale to była bardzo

emocjonalna reakcja i już po godzinie rynek się uspokoił, a złoty wrócił na

poziomy sprzed opublikowania tej informacji. Mamy więc trochę taką sytuację

jak w USA. Sama informacja o obniżeniu ratingu nie ustawi sesji. Natomiast

jeśli będzie gwałtowny ruch, to wszystkie serwisy napiszą, że był wynikiem

rekordów DJ w USA (gdy wzrośniemy), lub obniżenia ratingu (gdy spadniemy).

Ja nie mam pomysłu (prognozy) na dzisiejszą sesję. W ostatnich dniach duże

fundusze wyraźnie ograniczyły handel, a jesteśmy w dość niewygodnym miejscu

między oporami na ostatnich szczytach, a wsparciami na konsolidacji, co też

nie wskazuje kierunku. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama