Z jednej strony mamy oczekiwanie inwestorów na dalsze podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, a z drugiej równie silne nadzieje na to, że koszt pieniądza będzie podnosił także Europejski Bank Centralny. Do porzucenia polityki prawie zerowych stóp procentowych szykuje się również Bank Japonii. W poniedziałek Jean-Claude Trichet, szef ECB przyznał, że rynki mają rację oczekując kolejnej podwyżki stóp procentowych już na posiedzeniu zaplanowanym na 2 marca. Potwierdził tym samym to, że bank centralny będzie zachowywać czujność w kontekście rosnącego ryzyka inflacyjnego. Z kolei z opublikowanych dzień później zapisków z ostatniego posiedzenia FED (w dniu 31 stycznia) podkreślono, że kolejne podwyżki stóp procentowych mogą być konieczne, ale będą zależeć od napływających danych makroekonomicznych z USA. Jeżeli chodzi o te ostatnie, to warto wspomnieć tylko o dwóch publikacjach. Inflacja w Stanach Zjednoczonych w styczniu w ujęciu miesięcznym wyniosła +0,7 proc. i +0,2 proc. (netto) i była nieco wyższa niż oczekiwano (odpowiednio: +0,5 proc. i +0,2 proc.). Z kolei w lutym niemiecki indeks Ifo wyniósł 103,3 vs. 101,8 w styczniu i sięgnął najwyższego poziomu od 14 lat. W piątek o godz. 17:00 kurs EUR/USD wynosił 1,1867. 17 lutego na zamknięciu było to 1,1938.

W ciągu najbliższych dni powinno w końcu dojść do wybicia się kursu EUR/USD z dotychczasowego przedziału wahań. Sądzimy, że nastąpi to dołem. Amplituda wahań może być jednak bardzo duża, a najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest poruszanie się ceny euro do dolara w szerokim przedziale 1,1810-1,1975.

Autor: Marek Nienałtowski