Spokój nie trwał długo, a słabnący z każdą chwilą kasowy pociągnął kontrakty mocniej do dołu. Również na innych giełdach naszego regionu nastroje systematycznie się pogarszały i przy takich argumentach podaż nie miała większych problemów by uporać się z minimum z poprzedniego dnia na 2801 pkt. Dopiero w okolicach 2777 pkt. doszło do pierwszego odbicia, jednak była to tylko krótka korekta. Przed południem rynek powrócił do spadków, które dotarły do jednego z istotniejszych wsparć w okolicach 2756-2757 pkt. Tuż powyżej udało się przecenę zatrzymać i po krótkiej stabilizacji miało miejsce kolejne odreagowanie. Tak jak poprzednie była to tylko niezbyt mocna korekta, a w końcówce doszło do kolejnego testu wsparcia. Poprzednie minimum zostało pogłębione, ale popyt zdobył się na wysiłek w końcówce i dzięki tej determinacji bariera została obroniona.
Sytuacja wyraźnie się pogorszyła po wczorajszym spadku. Po środowym sforsowaniu linii czteromiesięcznego trendu wzrostowego podaż uporała się także z minimum na 2835 pkt. , co jest równoznaczne z powrotem do trendu spadkowego z końcówki lutego. Nie jest to najlepszy prognostyk dla kierunku ruchu, tym bardziej że narastającą przewagę podaży potwierdza coraz więcej przesłanek. Należy do nich między innymi zachowanie wskaźników. CCI i %R powróciły do stref wyprzedania, co należałoby traktować jako oznakę siły spadku. Stochastic pozostał w obszarze neutralnym, ale przebił z góry średnią, a RSI pokonał dna z pierwszej połowy lutego, które dotąd stanowiły ważne wsparcie. ROC kolejną wyraźną zniżką potwierdził sygnał sprzedaży, zaś MACD coraz mocniej opada poniżej średniej. W strefie 2756-2757 pkt. znajduje się jedno z istotniejszych wsparć w postaci zamknięć z 3 i 16 lutego. Zwiększa to szanse na kilkusesyjne uspokojenie, a nawet lekkie odreagowanie, ale uwzględniając powyższe przesłanki trudno z tego powodu o wielki optymizm. Silniejszy opór znajduje się w przedziale 2800-2814 pkt. i już on może być wystarczającą zaporą dla odbicia.