Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 09.03.2006 07:55

Zamknięcie amerykańskich indeksów nie ma na dzisiaj żadnego znaczenia dla

europejskich parkietów. Zmienność była niewielka, a na koniec sesji

najmocniej zmienił się Dow Jones rosnąc jedynie +0,23%. Przy tej skali wahań

na pozostałych rynkach nie może być to wskazówką. Zresztą nie tylko brak

wyraźnej sesji jest podstawą do jej ignorowania. Teraz uwaga inwestorów

Reklama
Reklama

skupia się oczywiście głównie na rynku surowców i na rynku obligacji.

Na rynku obligacji mieliśmy sesję podobną do rynku akcji. Po ostatnich

nerwowych notowaniach mamy chwilę uspokojenia, a wyprzedany rynek długu nie

reagował zbyt mocno nawet na słowa członków Fed (Moskow) zapowiadających

dalsze podwyżki. Rentowność prawie bez zmian, choć biorąc pod uwagę, że

pozostaje na poziomach najwyższych o 2004 roku, to nie jest to dobra

Reklama
Reklama

wiadomość. Byków nie wspiera też rynek surowców. Indeks towarów CRB

zanotował nowe minima i po trzeciej z kolei spadkowej sesji zamknął się

poniżej bardzo silnego wsparcia na 200 sesyjnej średniej. Ale nie wprowadzam

panicznego nastroju z tego powodu, choć właśnie perspektywa takiego

scenariusza w ostatnie dni bardzo negatywnie działała na emerging markets.

Naruszenie wsparcia wobec ostatniej zmienności nie dało jeszcze inwestorom

Reklama
Reklama

jasnej wskazówki. Przypomnę, że w piątek zamknęliśmy się (CRB) na poziomach

najwyższych od połowy lutego i po małej formacji podwójnego szczytu

nastawienie rynku było optymistyczne. Teraz po raz kolejny (gwałtowne

wahania od połowy lutego) wahadło wychyliło się w drugą stronę. Na razie są

jeszcze wątpliwości, na ile trwale, a sam rynek miedzi, czy nawet ropy

Reklama
Reklama

jeszcze tak mocno nie straszy - wciąż powyżej lutowego dołka. Podsumowując -

niewątpliwie negatywny czynnik i gdyby nie było wyprzedaży w ostatnich

dniach to dziś byłaby masakra. Jednak po ostatnich wydarzeniach rynek

podejdzie do tego spadku spokojnie.

Było o negatywnych wiadomościach, to trzeba też coś rzucić bykom. Na

Reklama
Reklama

pierwszym miejscu jest zachowanie japońskiego Nikkei i choć na początku

tekstu ignorowałem zachowanie amerykańskich indeksów, to są na giełdach

takie dni, gdy europejskie parkiety ekscytują się właśnie azjatyckimi

notowaniami. Dzisiaj jest taki dzień. Wszystkie serwisy rozpisują się o

zmianie polityki monetarnej w Japonii, ale te same powody były niedawno

Reklama
Reklama

powodem do przeceny. Natomiast dzisiaj Nikkei wzrósł aż 2,6% co ostatni raz

oglądaliśmy pod koniec stycznia. W skali miesiąca nie jest to przełomowy

ruch, ale jeśli spojrzeć na wykres, to od 4 sesji japoński indeks balansował

na krawędzi wsparcia na linii szyi formacji głowy z ramionami. Tak silne

odbicie od tego poziomu znacząco poprawia nastroje na rynkach.

Ma to też trochę psychologiczny aspekt dla GPW, czy też choćby BUX. Na obu

rynkach wczoraj przetestowane zostały lutowe dołki, które na WIG20 tworzą

linię szyi formacji podwójnego szczytu. Tak dynamiczne odbicie Nikkei od

wsparcia da bykom nadzieję, że u nas też w tym kluczowym momencie popyt

wróci na rynek. I tu sytuacja jest trochę nie komfortowa - bycze argumenty

są zdecydowanie słabsze niż niedźwiedzie fakty w postaci choćby spadku cen

towarów, a brak "komfortu" polega na tym, że ja dzisiaj trzymam kciuki za

byki i oczekiwałbym odreagowania od przetestowanych wczoraj lutowych dołków.

Od stylu (dynamiki/obrotów/wartości pojedynczych transakcji) tego

odreagowania zależeć będzie czy jest to tylko chwila przerwy w spadkach, czy

powrót do równowagi. Trzeba też wspomnieć, że psychologicznie (bo przy

obecnych aktywach ma to coraz mniejsze znaczenie) byki wspierać będzie też

informacja o przelewie 541 mln do OFE. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama