nie jest takie oczywiste. Pomijając kwestię polityki etc. inwestorzy mogą
wstrzymywać się z zakupami do momentu, gdy zyskają przekonanie, że na
światowych parkietach nie mamy do czynienia jedynie z korektą ostatniej
tendencji (wzrostu rentowności obligacji na zachodnich rynkach i spadku cen
surowców), ale jest to trwałe odwrócenie trendu. W takim przypadku korekta
(wzrostowa) byłaby zdecydowanie bardziej gwałtowna, ale przyszłaby dopiero z
pewnym opóźnieniem.
Do takiego zachowawczego zachowania zachęca oczywiście cała awantura wokół
KNB. Zniechęca to największe fundusze do zakupów. Politycy mogą przecież
bardzo szybko wprowadzić promocję na polskie akcje. To w tej chwili
scenariusz bardziej prawdopodobny niż dynamiczny atak na szczyty hossy.
Dużym instytucjom nie ma się więc do czego spieszyć.
Nie spieszy się też premierowi w sprawie UniCredito i na dzisiejszym
posiedzeniu KNB prokurator zapewne zgłosi wniosek o przesunięcie decyzji KNB
o 2 tygodnie. Wszyscy będą zapoznawać się z dokumentami, jutro premier
będzie spotykać się z prezesem UniCredito, a w międzyczasie sztaby prawników
wyszukiwać będą dla każdej ze stron wszystkie możliwe kruczki prawne. Na
dzisiaj brak decyzji KNB były pozytywną wiadomością, bo nie będzie wielkiego
zamieszania. W perspektywie kolejnych dwóch tygodni to wiadomość fatalna, bo
rynki wolą najgorszą decyzję, niż choćby tylko niepewność jaka to będzie
decyzja.cne zaskoczenie, co przy ostatniej nerwowości
rynku wywoła zapewne gwałtowne zmiany, a dopiero potem inwestorzy będą
analizować ile z tego "zasługi" GUS, a ile faktycznie wynika z napięć (lub
ich braku - co bardziej prawdopodobne) inflacyjnych. MP