Po naruszeniu poprzedniego zamknięcia nastąpiło dobicie, ale niezbyt mocne i kurs powrócił do odniesienia. Na rynku zapanował zupełny marazm, choć podobnie zachowywał się indeks, a terminowy nie miał w tej sytuacji okazji do większych ruchów. W drugiej połowie dnia zaczęły poprawiać się nastroje na giełdach zachodnich, jednak początkowo nasz rynek na to nie reagował. Dopiero dobre dane makro z USA, oddalające wizję podwyżki stóp za oceanem, stały się katalizatorem dla ożywienia popytu. Nie tylko doprowadził on do wybicia górą z trendu bocznego, ale też łatwo uporał się z oporami na 2800 pkt. oraz 2813 pkt. Wyhamowanie nastąpiło dopiero w okolicach 2827 pkt., choć nie doszło do większego odreagowania i po lekkiej konsolidacji kurs ruszył do góry. Ostatecznie zamknięcie było dziennym maksimum i wypadło najwyżej od siedmiu sesji.

Już środowe odbicie poprawiło sytuację, a wczorajsza kontynuacja wyraźnie zwiększyła prawdopodobieństwo poprawy w najbliższych dniach. Póki co nie można jeszcze zakładać trwalszego wzrostu, a tym bardziej ataku na szczyty z końca stycznia i lutego, jednak większy ruch wzrostowy jest jak najbardziej możliwy. Popyt odzyskuje bowiem siły, o czym świadczy nie tylko powrót do ponad dwumiesięcznej konsolidacji, ale też przebicie kilku ważnych oporów, jak 38,2% zniesienia dotychczasowej, czy poziomu 2833 pkt. Również za strony wskaźników są powody do umiarkowanego optymizmu. Najszybsze oscylatory potwierdziły wygenerowane wcześniej sygnały kupna. MACD uformował wreszcie dno i zawrócił w kierunku średniej, a ROC przebił lekko linię równowagi. W tym ostatnim przypadku wskazane jest jeszcze potwierdzenie, niemniej jednak takie zachowanie można traktować jako wstępny sygnał kupna. Uwzględniając te przesłanki można więc spodziewać się wkrótce kontynuacji zwyżki i ataku na kolejne ważne opory. Pierwszym z nich będzie 2845 pkt., gdzie znajduje się połowa ruchu spadkowego. Silniejszej podaży trzeba jednak spodziewać się w strefie 2877-2886 pkt.