Prognozuje się jej spadek o 0,2%, natomiast zmiana inflacji bazowej spodziewana jest na poziomie +0,2%. Wczoraj na rynek nie napłynęły jakieś szczególnie ważne publikacje. Zapoznaliśmy się jedynie z danymi na temat indeksu wskaźników wyprzedzających (LEI) za luty. Okazał się on niemal zgodny z prognozami, czyli -0,2% vs. -0,3%. Na dzisiaj można zakładać w miarę spokojne wahania cen w oczekiwaniu na popołudniową publikację na temat PPI w USA. Są to dane stosunkowo ważne (presja na dalsze decyzje w sprawie poziomu stóp procentowych), zatem nawet, jeżeli byłyby zgodne z prognozami, to można będzie mówić o pewnego rodzaju zdjęciu z inwestorów ciężaru niepewności, a to z kolei może już zaowocować pojawieniem się nieco większej zmienności na rynku.
EUR/USD
Pomimo umocnienia amerykańskiej waluty, jakie od wczoraj obserwujemy, nadal nie zostały anulowane krótkoterminowe sygnały sprzedaży dolara. Najbliższym obecnie wsparciem jest poziom wierzchołka z początku marca, wyznaczonego przy 1.2092. Można zakładać, że dopiero cofnięcie się poniżej tej popytowej bariery byłoby już negatywnym sygnałem, stawiającym pod znakiem zapytania dalsze możliwości wzrostu. Póki wsparcie się utrzymuje, większe prawdopodobieństwo należałoby przypisywać próbie kolejnego podejścia w rejon piątkowych maksimów, czyli okolic 1.2210.
USD/JPY
Korektę zeszłotygodniowego osłabienia dolara widać również względem japońskiej waluty. Co jednak istotne, ciężko jest tutaj na razie mówić o jakiś krótkoterminowych sygnałach sprzedaży dolara, bowiem jak na razie mamy tu do czynienia z próbą ukształtowania około 2-miesięcznego horyzontu, którego dolne ograniczenie znajduje się przy cenie 115.44. Dopiero wyraźne zejście poniżej dołków z marca winno się przełożyć na kontynuację spadku i byłoby już tożsame z pojawieniem się sygnałów sprzedaży dolara. Jeśli natomiast chodzi o opory, to za takowy można obecnie uznać poziom 117.20, czyli okolice linii szyi niedawnej, tygodniowej formacji RGR, która stała za zeszłotygodniową przeceną.