Po spadkowym otwarciu rynek zaczął odrabiać straty, ale zaporą dla odbicia było poprzednie zamknięcie. Dzięki mocnej zwyżce indeksu w pierwszych minutach udało się jednak wyjść na plus. Optymizm kasowego nie utrzymał się długo, a na kontraktach oporem stało się piątkowe otwarcie na 2843 pkt. Po nieznacznym naruszeniu kurs cofnął się w okolice poziomu odniesienia. Tu atmosfera uspokoiła się i przez prawie trzy godziny utrzymywał się wąski horyzont. Więcej determinacji miała jednak podaż wsparta sukcesywnie pogarszającymi się nastrojami w Budapeszcie oraz większym spadkiem WIG20. Kontrakty znalazły się nie tylko na minusie, ale także poniżej porannego minimum i dopiero tuż ponad granicą 2800 pkt. udało się zatrzymać przecenę. Obrona przyniosła odbicie, ale nie potrwało ono długo i szybko przeszło w niewielką stabilizację, która utrzymała się już do końca.
Sytuacja zaczyna się znów pogarszać, do czego przyczynił się wczorajszy spadek. Nie tylko potwierdził on bowiem skuteczność piątkowej obrony ważnych oporów w strefie 2866-2868 pkt. oraz 2877-2886 pkt., ale też przyniósł przełamanie najbliższych wsparć, jak poziom 2815 pkt. Nie jest to dobry prognostyk na najbliższą przyszłość, zwłaszcza że pojawiły się także inne niekorzystne przesłanki. Należy do nich zachowanie niektórych wskaźników. Większość szybkich oscylatorów zareagowała na zniżkę lokalnymi szczytami, a Stochastic wybił się z obszaru wykupienia dając sygnał sprzedaży. Po zanegowaniu sygnału kupna i powrocie do strefy ujemnej systematycznie słabnie również ROC. Nieco lepiej zachowuje się wprawdzie MACD, który jest coraz bliżej średniej, ale tempo zwyżki wygasa, co nie wróży najlepiej ewentualnemu sforsowaniu. Nie można jeszcze mówić wprawdzie definitywnie o zakończeniu wzrostowego odreagowania, ale w takich warunkach szanse na jego kontynuację na kolejnych sesjach znacznie się zmniejszyły, a powyższe elementy potwierdzają, że należałoby traktować je jako korektę fali spadkowej. Kolejnymi wsparciami są poziomy 2795 pkt. i 2782 pkt.