Jak więc widać, temat powraca, zatem ponownie inwestorzy skupiali się będą właśnie na amerykańskim rynku długu i jego wpływie na globalne przepływy kapitału, w tym zwłaszcza na wpływ na emerging markets. Złotemu nieznacznie zaszkodziło również umocnienie dolara na rynku międzynarodowym, jakie jest tu od wczoraj widoczne. Niestety na dziś nie otrzymamy żadnego, ważniejszego impulsu w postaci danych makroekonomicznych z rynku krajowego. O 14.30 inwestorzy zapoznają się jedynie z inflacją PPI w USA, zatem jedynie z tej strony można się spodziewać jakiegoś pośredniego wpływu na rynek złotego (przy założeniu, że dane będą odbiegały od prognoz).
USD/PLN
Dzisiejsze osłabienie złotego nie zmienia jeszcze znacząco sytuacji, choć nie da się nie zauważyć, że kurs oscyluje właśnie w rejonie najbliższego oporu, czyli dobrze znanego poziomu 3.2150. Można więc przypuszczać, że trwałe wyjście powyżej tej bariery ponownie rozbudziłoby nadzieje posiadaczy długich pozycji, że rynek szykuje się do wyznaczenia jakiegoś głębszej korekty ostatniej fali spadkowej. Głównym oporem jest obecnie zeszłotygodniowy szczyt przy 3.3070, natomiast wsparcia doszukiwać się można przy 3.14 oraz niżej w zakresie 3.09 - 3.11.
EUR/PLN
Nieznaczne osłabienie złotego widoczne jest także na eurozłotym. Tutaj jednak kurs od wczoraj mierzy się z poziomem 3.90, który jak na razie spełnia swoje podażowe znaczenie. Przypomnę, że w tych okolicach przebiega 2-letnia linia bessy, która na przestrzeni dwóch ostatnich tygodni została naruszona. Można się spodziewać, że ponowne, wyraźne wyjście ponad 3.90 będzie już negatywnym dla posiadaczy złotego sygnałem. Aby ich sytuacja uległa poprawie, kurs musiałby przebić najbliższe, istotne wsparcie, czyli 3.8225.