Wrócił więc temat możliwych dalszych podwyżek stóp procentowych, a to z kolei doprowadziło do umocnienia dolara, jak również wzrostu rentowności tamtejszych papierów dłużnych, na które notowania emerging markets są szczególnie ostatnio wyczulone. Poza tym nie napłynęły w międzyczasie jakieś ważniejsze informacje makroekonomiczne, które można by wiązać z dzisiejszym osłabieniem złotego. Z pewnością nie jest nią kolejna partia szachów, jaką próbuje rozgrywać J.Kaczyński, sugerując możliwość zmiany ordynacji wyborczej, a tym samym doprowadzenia do wcześniejszych wyborów. Jak na razie inwestorzy dosyć wyraźnie się na politykę uodpornili i dopóty coś się tutaj konkretnego nie wyklaruje (np. wybory staną się faktem, bądź wskutek zawiązania koalicji rządowej PIS-SO-PSL do dymisji poda się Zyta Gilowska), dopóki nie powinna ona mieć na rynek finansowy bezpośredniego przełożenia. Warto zresztą zauważyć, że złoty porusza się obecnie mniej więcej w rytm wahań korony, czy forinta, co jeszcze dobitniej pokazuje, że teraz w przeważającej mierze to globalne przepływy kapitału decydują o wartości złotego, a nie jedynie lokalne problemy.
USD/PLN
Dzisiejsza kontynuacja deprecjacji złotego doprowadziła do ataku na poziom 3.25, z którego w ostatnich godzinach widoczne jest delikatne osłabienie. Warto zauważyć, że przy cenie 3.2450 znajduje się ostatnie, 61,8% zniesienie zeszłotygodniowej fali umacniającej krajową walutę, zatem teoretycznie wyjście powyżej tej bariery otwierałoby drogę w stronę zeszłotygodniowych maksimów, czyli 3.3070. Odnośnie wsparć, to najbliższego doszukiwać można się w rejonie 3.20 - 3.22. Dzisiejszy dzień przynosi więc kolejne pogorszenie technicznego obrazu złotego i jak na razie niewiele czynników krajowej walucie sprzyja. Trwałe przełamanie 3.2450 jedynie potwierdzałoby tę diagnozę.
EUR/PLN
Jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja na eurozłotym. Tutaj kurs ponownie wyszedł ponad zakres 3.89 - 3.90, czyli 2-letnią linię bessy, która na przestrzeni dwóch ostatnich tygodni została naruszona. Zwykle taka sytuacja przekłada się na dynamiczny ruch w stronę przeciwną, co w tej sytuacji winno się przełożyć na umocnienie złotego w kierunku minimów z lutego przy 3.75. Jak jednak widać, presja popytowa jest tu nadal spora i coraz bardziej realnym staje się wariant, że opór zostanie przełamany w drugim podejściu. Jako filtr sygnału można potraktować zeszłotygodniowe maksima, które zostały wyznaczone przy 3.95. Jeśli natomiast chodzi o wsparcia, to takowych ze względu na ostatnią, sporą zmienności doszukiwać się można dopiero przy 3.82, czyli przy poziomie zeszłotygodniowego dołka. Sytuacja również na tej parze robi się zatem coraz mniej komfortowa dla posiadaczy krajowej waluty.