Wczorajsze, zdecydowane przyspieszenie tempa aprecjacji amerykańskiej waluty miało swoje źródło w publikacji bardzo dobrych danych na temat sprzedaży domów na rynku wtórnym (oczekiwano spadku sprzedaży w lutym o 2,4%, a faktycznie odnotowano wzrost o 5,2%), a te przełożyły się na przecenę na rynku obligacji (wzrost rentowności) i w konsekwencji umocnienie dolara. Taki układ stał się oczywiście ponownie sporym ciężarkiem dla notowań walut rynków wschodzących, w tym oczywiście złotego, który pod koniec dnia dosyć wyraźnie stracił. Może się to dziś negatywnie odbić na notowaniach na GPW. Presja umacniania dolara wynikać może również z dyskontowania kolejnej podwyżki stóp na przyszłotygodniowym posiedzeniu FOMC. Oprócz wczorajszych danych, które mogłyby taki ruch sugerować, pamiętajmy również o wyższej od prognoz inflacji bazowej PPI, która również jest tu argumentem prodolarowym, który pojawił się we wtorek.
Z publikacji makroekonomicznych poznaliśmy wczoraj m.in. dane z rynku krajowego, a była to stopa bezrobocia (tutaj brak zaskoczenia 18% vs. 18%), sprzedaż detaliczna w lutym (wyższa od prognoz, czyli 10,2% vs. 9,4%) oraz inflacja bazowa (0,8% vs. 0,9%). Rynek złotego danymi niespecjalnie się przejął, bowiem od dłuższego czasu inwestorzy są bardziej wpatrzeni w rynek długu w USA i jego wpływ na cały koszyk emerging markets, aniżeli na poszczególne dane z Polski. Gdyby jednak próbować oceniać je pod kątem wpływu na dalsze kształtowanie polityki monetarnej, to i tak wzajemnie by się neutralizowały. Niższa od prognoz inflacja byłaby impulsem do obniżki ceny pieniądza (czynnik deprecjonujący złotego), a wyższa od prognoz sprzedaż detaliczna pokazuje z kolei możliwość pojawienia się napięć inflacyjnych (czyli sugeruje pozostawianie stóp na obecnym poziomie - i takie są też obecnie prognozy co do rezultatów kolejnego posiedzenia RPP).
Z danych publikowanych w dniu dzisiejszym zapoznamy się jedynie z zamówieniami na dobra trwałego użytku w USA w lutym (prog. 1,3%) oraz ze sprzedażą domów na rynku pierwotnym (prog. -1,8%). Ze względu na spory wpływ wczorajszych publikacji z rynku nieruchomości (rynek wtórny) na pozostałe rynki, warto obserwować dzisiejsze dane, które w przypadku większych odchyleń również mogą się stać wyraźnym impulsem do wyznaczenia większego ruchu. Dzisiejsze publikacje ukażą się odpowiednio o 14.30 i 16.00.
EUR/USD
Nie udało się stronie popytowej utrzymać cen w rejonie 1.2050 i po chwilowych wahaniach w tych okolicach doszło do wyraźnego spadku, sprowadzającego kurs o około figurę niżej. Co istotne, dzięki temu spadkowi rynek znalazł się już pod poziomem 1.1990, czyli ostatniego, 61,8% zniesienia zeszłotygodniowej fali wzrostowej. Może to w tym układzie sugerować skorygowanie całego, wcześniejszego ruchu wzrostowego, czyli umocnienie dolara w stronę okolic 1.1860. Najbliższym poziomem oporu będzie 1.2050, gdzie obserwowaliśmy niewielkie zatrzymanie się spadku wczoraj.