Otwarcie wypadło na sporym plusie. Na początku podaż starała się zepchnąć kurs niżej, ale próba ta zakończyła się niepowodzeniem. Indeks też zaczął bowiem powyżej poprzedniego zamknięcia i ruszył do góry, co kontraktom dało impuls dla kontynuacji wzrostu. Dopiero naruszenie mocnej bariery w strefie 2800-2802 pkt. wywołało aktywniejszą reakcje podaży. Z przerwami na dwie wyraźniejsze korekty rynek osuwał się przez prawie cztery godziny. W pobliżu porannych minimów na 2774 pkt. nastąpił jednak mocniejszy zwrot i większość spadku została zniwelowana. Wystarczającą zaporą dla zniżki znów stał się powyższy opór. Po jego kolejnym teście w ostatnich minutach znów zdecydowanie zareagowały niedźwiedzie. Efektem był kolejny spadek, a jego pogłębienie na końcowym finxingu potwierdziło siłę oporu, bez pokonania którego nie ma co myśleć o dalszej poprawie.

Pomimo wzrostu sesja nie może dawać powodów do zbytniego optymizmu. Środowe straty udało się odrobić i oddalić tym samym niebezpieczeństwo kolejnego w najbliższych dniach testu istotnego wsparcia na linii pięciomiesięcznego trendu wzrostowego, ale znacznie tego sygnału obniża poważnie fakt, iż popyt nie zdołał sforsować pierwszych ważniejszych oporów, znajdujących się w przedziale 2800-2802 pkt. Innym mankamentem zwyżki był brak potwierdzenia w wolumenie, sugerujący, że była ona po części efektem pasywniejszej podaży. Trudno więc w takim układzie o mocniejsze argumenty dla dalszego wzrostu, tym bardziej że nie dostarczają ich też inne przesłanki, jako choćby układ wskaźników. Wiele z nich zareagowało wprawdzie na wzrost, jednak nie daje wskazań kupna, a do wyniku potencjalnych testów linii sygnału należałoby podchodzić ostrożnie. Kolejne sesje mogą więc upłynąć pod znakiem stabilizacji. Ważnymi wsparciami są wspomniana linia trendu wzrostowego biegnąca aktualnie na 2755 pkt. oraz okolice 2735 pkt. Poza powyższym oporem silniejszą zaporą dla wzrostu będzie natomiast linia łącząca maksima z 27 lutego i 17 marca znajdujące się obecnie na wysokości 2841 pkt.