Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 28.03.2006 09:00

Wczorajszy spadek Dow Jones i S&P500 nie wynikał ze słabości rynku. Bardziej

trafne byłoby mówienie tutaj o ostrożności inwestorów i odstawieniu popytu w

oczekiwaniu na komunikat po posiedzeniu FOMC. Zresztą jakiekolwiek ocenianie

wczorajszej sesji jest trochę naciąganiem, bo wahania zarówno w czasie

sesji, jak i w stosunku do poprzedniego zamknięcia, były kosmetyczne i w

Reklama
Reklama

połączeniu z faktem, że odbywało się to tuż pod świeżymi szczytami hossy,

sugeruje by szybko o tej sesji zapomnieć.

Nas ostatnio najbardziej interesują amerykański obligacje i towary, ale

także tutaj nie mogło być wczoraj jakiegoś mocniejszego impulsu. Na rynku

długu oczywiście również wyczekiwanie na komunikat. Ropa praktycznie bez

zmian i może tylko dalej drożejąca miedź (nowe szczyty) wnosi coś nowego z

Reklama
Reklama

punktu widzenia GPW. KGHM to pomoże, ale pamiętajmy jednocześnie, że na

ostatnich sesjach spółka jest silniejsza od rynku i żadnych euforycznych

reakcji nie będzie.

W giełdowym kalendarzu oprócz decyzji Fed mamy jeszcze wskaźnik zaufania

konsumentów w USA, który ze względu na przesunięcie publikacji poza godziny

warszawskiej sesji (normalnie 16:00, ale ze względu na zmianę czasu 17:00)

Reklama
Reklama

nie ma żadnego znaczenia, bo przysłonią go późniejsze wydarzenia. Warto też

zwrócić uwagę na indeks nastrojów w niemieckim biznesie (Ifo). Według

prognoz analityków mieliśmy spadek do 102,8 pkt. wobec 103,3 w lutym. Przy

większej niespodziance może to rozbujać trochę rynek walutowy.

A właśnie rynek walutowy może dziś budzić lekkie niepokoje. Złoty na fali

Reklama
Reklama

wczorajszego osłabienia robi nowe dołki idąc w ślad za walutami regionu. To

wyprzedzanie dzisiejszej decyzji Fed, która znowu wywoła dyskusję o

ewentualnym wycofywaniu kapitałów z emerging markets i przenoszeniu ich do

bezpiecznej amerykańskiej przystani.

Skoro złoty będzie przeszkadzać, to dla równowagi wspomnę o pozytywnym

Reklama
Reklama

czynniku. Jest nim japoński Nikkei, który przy nieco większych rynkowych

emocjach był w stanie w ostatnich tygodniach bardzo silnie wpływać na

poranne nastroje europejskich giełd. Po wczorajszym nudnym dniu wzrost 0,24%

na Nikkei nie ma dla nas niemal żadnego znaczenia, ale warto spojrzeć na

nieco dłuższy ostatni okres. Japoński indeks zamknął sesję tuż pod lutowymi

Reklama
Reklama

szczytami całej hossy. To dobry przykład na to, jaką siłę mają globalne

fundusze, bo właśnie w tamtą stronę (plus USA i zachód Europy) kierowany był

największy kapitał. Na koniec przydałaby się prognoza. Proszę bardzo -

marazm i czekanie na to co pokaże USA po FOMC. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama