Spadek nie trwał jednak długo i choć indeks na początku poruszał się bez kierunku w okolicach poziomu odniesienia, to po kilkudziesięciu minutach zaczął piąć się do góry, a kontrakty podążyły za nim. Pokonanie powyższego oporu i porannego szczytu dało dodatkowy impuls dla kontynuacji wzrostów. Przed południem atmosfera uspokoiła się w pobliżu luki bessy w przedziale 2866-2868 pkt., ale była to tylko przerwa w zwyżce i rynek znów ruszył do góry. Kolejnym celem była inna z barier na 2876 pkt., która padła bez problemów, a później stała się skuteczną zaporą dla prób spadkowych. Godzinę przed końcem kurs powrócił wprawdzie poniżej, ale nie wywołało to większej wyprzedaży i ostatnie minuty przyniosły kolejny ruch do góry. Zamknięcie było jednocześnie dziennym maksimum i wypadło najwyżej od ponad miesiąca.

Sesja wyraźniej poprawiła sytuację. Pozytywnym elementem jest pokonanie kilku istotnych ograniczeń, w tym 50% i 61,8% zniesienia fali spadkowej z końca lutego. Nieznacznie przebita została również połowa wysokiego czarnego korpusu z 28 lutego na wysokości 2890 pkt. Tej ostatniej bariery podaż może starać się jeszcze bronić, jednak szanse na większe osłabienie w najbliższych dniach nie są zbyt duże, tym bardziej, że narastającą przewagę byków potwierdzają także inne przesłanki. Należy do nich układ wskaźników. Szybkie oscylatory weszły zdecydowanie do stref wykupienia. Z jednej strony zwiększa to wprawdzie prawdopodobieństwo odreagowania, ale w obecnych warunkach większe znaczenie ma takie zachowanie jako oznaka rosnącej siły wzrostów. Za takim podejściem przemawiają również MACD, który potwierdził wczoraj przebicie średniej pokonując linię równowagi oraz ROC zawracający w górę powyżej poprzedniego lokalnego dna. Powyższe sygnały sugerują więc dalszą poprawę, nie wykluczając, że w krótkim okresie dojdzie do testu szczytów z końca stycznia i lutego, a przynajmniej, ostatniej przed nimi zapory w przedziale 2947-2950 pkt.