Warto jednak podkreślić, że wahania te nie są zbyt duże, zatem nie należy tu mówić o jakiejś konkretnej tendencji. Poważniejszym ruchom nie sprzyja także kalendarz danych makro, w którym przez pierwsza dwa dni tego tygodnia mamy pustkę. Dopiero w środę zapoznamy się z istotnymi danymi dotyczącymi amerykańskiego deficytu budżetowego i handlowego. Do tego czasu można się spodziewać niezbyt dużych wahań.
USD/PLN
Aktualne, nieznaczne osłabienie złotego w nieco szerszej perspektywie i tak nie zmienia tutaj układu sił, bowiem aby pojawiły się jakiś bardziej konkretne sygnały popyt musiałby się uporać z podażowym rejonem w zakresie 3.3070 - 3.31. Jego przekroczenie otwierałoby drogę w kierunku 3.45, natomiast nieco bliżej potencjalnym, podażowym poziomem byłby 3.41. Jeśli chodzi o wsparcia, to najbliższym jest teraz 3.2150. Jego przekroczenie winno się przełożyć na test okolic 3.14.
EUR/PLN
Bez wyraźnego kierunku upływają notowania na eurozłotym. Ten nadal trzyma się na stosunkowo wysokich poziomach, co akurat posiadaczom złotego zdecydowanie nie sprzyja. Przypominam bowiem, że cały czas znajdujemy się coraz dalej od przełamanej, długoterminowej linii bessy, a zatem im dłużej podaż zwleka z ewentualną próbą sprowadzenia cen pod linię i wygenerowania pułapki, tym bardziej sygnał sprzedaży złotego (zmiany trendu) zyskuje na znaczeniu (filtr czasu). Oporem są teraz zeszłotygodniowe maksima przy 4,00, natomiast wsparcia doszukiwałbym się przy cenie 3.9350 - 3.94.