Dobrą kondycję złotego, pośrednio powodowaną wzrostem kursu EUR/USD (osłabieniem dolara), zawdzięczać można dziś także nieco lepszym od prognoz danym makroekonomicznym. Od rana zapoznaliśmy się z rachunkiem obrotów bieżących w lutym w Eurolandzie. Spodziewano się deficytu na poziomie 4mld EUR, podczas gdy faktycznie wyniósł on 1,8mld EUR. Nieznacznie gorszy od prognoz okazał się deficyt w handlu zagranicznym (-3,1 vs. -3mld EUR). Oprócz tego europejskiej walucie pomógł nieznacznie lepszy od prognoz indeks klimatu gospodarczego w Niemczech (dane wstępne za kwiecień). Spodziewano się, że wyniesie 105pkt, a faktycznie wyniósł 105,9pkt. Przed nami jeszcze dane o 16.00 z rynku amerykańskiego, gdzie zapoznamy się z indeksem zaufania konsumentów podawanym przez Conference Board za marzec. Szacunki mówią o odczycie na poziomie 106pkt. O tej samej godzinie zapoznamy się również z danymi dotyczącymi sprzedaży domów na rynku wtórnym. Tutaj szacuje się spadek o 3%.
USD/PLN
Z technicznego punktu widzenia dzisiejsza sesja na rynku dolara względem złotego jest dosyć istotna. Rynek zatrzymał się bowiem na poziomie 3.11, czyli wsparcia o średnioterminowym charakterze (jako filtr można tu przyjąć styczniowe dołki przy 3.09). Obecnie wahania na tych poziomach mogą się okazać kluczowe dla dalszej kondycji tej pary. Jeśli strefa wsparcia zostanie przełamana, otwierałoby to drogę docelowo do zeszłorocznych minimów przy 2.90. Jeśli jednak uda się bykom odbić, wówczas na rynek może powrócić popyt liczący na dalsze utrzymywanie kursu w formacji prostokąta w zakresie 3.11 - 3.45, choć wcześniej przyszłoby się bykom oczywiście jeszcze zmierzyć z poziomem 3.31. Najbliższym poziomem oporu, którego przekroczenie pozwalałoby w ogóle myśleć o jakiejkolwiek korekcie, jest 3.14. Póki kurs znajduje się poniżej tej bariery, nadal będzie nad bykami wisiało widmo przełamania zakresu kluczowego teraz wsparcia.
EUR/PLN
W stosunkowo istotnym miejscu znajduje się obecnie również eurozłoty. W rejonie 3.85 zlokalizowany jest poziom przełamanej, 2-letniej linii bessy. Można więc zakładać, że dalsze, wyraźne umacnianie się krajowej waluty sygnalizowałoby już załamanie niedawnego wybicia, a tym samym anulowanie średnioterminowych sygnałów sprzedaży złotego. Jeśli jednak aktualne poziomy okazałyby się dołkami i z tego rejonu kurs zacząłby się ponownie kierować w stronę 4.00, wówczas ostatni spadek byłby jedynie klasycznym ruchem powrotnym, potwierdzającym jedynie sygnał sprzedaży złotego. Wariant osłabienia złotego stałby się realny oczywiście przy sporej pomocy dolara na rynku międzynarodowym, zatem póki tam nie pojawi się głębsza korekta ostatniej fali deprecjacji amerykańskiej waluty, również u nas posiadacze krótkich pozycji w złotym będą mieli niezbyt dobre perspektywy.