Notowania zaczęły się spadkiem, który został pogłębiony w pierwszych minutach. Krótko po otwarciu kasowego, na kontraktach udało się zatrzymać przecenę w pobliżu minimów z poprzedniej sesji. Przyniosło to odbicie, ale po naruszeniu porannego maksimum zapał popytu się wyczerpał. Przed południem inicjatywę przejęły niedźwiedzie i podobnie jak WIG20, rynek terminowy zaczął słabnąć. Wzrost w okolicach wcześniejszego dna był jedynie niewielką korektą, po której kurs powrócił do spadków. Przyniosło to test ważnego wsparcia na 3265 pkt. Zostało ono przełamane bez problemów, a próba obrony była tylko ruchem powrotnym. To z kolei dało impuls dla dalszej wyprzedaży, która trwała już do końca dnia. W końcówce kontrakty ustanowiły minimum na wysokości 3241 pkt., a lekkie odreagowanie na zamknięciu nie zmieniło obrazu notowań.

Sesja nie daje jeszcze wystarczających powodów by przesądzać trwalszą zmianę kierunku, ale ma niekorzystną wymowę i pogorszyła sytuację. Obawy budzi zwłaszcza szybki, wyraźny i dokonany przy wyższym wolumenie powrót poniżej przebitego w poniedziałek szczytu trendu zwyżkowego na 3265 pkt. Tym samym, można więc uznać, iż pozytywny sygnał jakim było nowe maksimum nie został potwierdzony. Nie zapowiada to automatycznie mocniejszej przeceny, ale w najbliższym czasie bardzo prawdopodobny stał się test ważnych krótkoterminowych wsparć. Przemawia za tym również zachowanie wskaźników. Niektóre oscylatory, jak CCI, %R i RSI wyszły ze stref wykupienia dając sygnały sprzedaży, a ich wagę podkreślają dodatkowo negatywne dywergencje jakie temu towarzyszyły. Taki układ powstał już dzień wcześniej na ROC, który wczoraj pogłębił spadek. MACD na razie nie daje istotniejszych wskazań, jednak też utworzył niewielki szczyt. Wspomniane wsparcia położone są w strefie 3184-3200 pkt., gdzie poza psychologiczną granicą znajduje się także pierwsze ze zniesień wzrostów z końca marca oraz przebiega obecnie linia tego trendu.