Już otwarcie przy poprzednich minimach i pierwsze minuty, które przyniosły kontynuację spadków nie wróżyły najlepiej przebiegowi notowań. Obawy te potwierdził początek kasowego, gdzie indeks też zaczął zdecydowanie tracić. Kontrakty bez większych problemów łamały kolejne wsparcia, jak choćby przyspieszoną linię trendu zwyżkowego z końca marca. Dopiero naruszenie dna z końcówki kwietnia na 3161 pkt. ożywiło popyt, który doprowadził do odreagowania. Nie trwało ono jednak długo i rynek terminowy, podobnie jak WIG20 zaczął się konsolidować. Byki starały się bronić wcześniejszych dołków, ale inicjowanie w pobliżu nich odreagowania były mało zdecydowane. W końcówce nastąpiło kolejne osłabienie i zamknięcie znalazło się blisko minimum oraz poniżej bariery na 3161 pkt.
Kontynuacja spadków pogorszyła wyraźnie sytuację, a negatywną wymowę ma zwłaszcza przebicie przy większym wolumenie kilku istotnych wsparć, które może dać sygnał dla głębszej przeceny w krótkim terminie. Do tych ograniczeń należała przyspieszona linia wzrostów z końca marca. Jej sforsowanie potwierdziło dodatkowo zamknięcie poniżej dna poprzedniego ruchu spadkowego na 3161 pkt. W przypadku tej ostatniej granicy skala przebicia jest nieznaczna, ale trudno raczej oczekiwać by fakt ten zmobilizował mocniej popyt w najbliższych dniach. Należy więc liczyć się z tym, że nawet jeśli dojdzie do próby odreagowania będzie ono jedynie techniczną korektą. Powodów do optymizmu nie daje zachowanie wskaźników, których układ wyraźnie się pogorszył. Na większości oscylatorów aktualne są sygnały sprzedaży, a spadek był tak duży, że np. %R wszedł już do strefy wyprzedania. Niekorzystnego obrazu wskaźników dopełniają sygnały sprzedaży jakie pojawiły się na MACD i ROC. Pierwszym oporem dla ewentualnego odreagowania jest połowa wczorajszego korpusu na 3205 pkt. i już w tych okolicach może dojść do wyhamowania zwyżki.