Reklama

Komentarz z rynku

Analiza fraktalna na wtorek 16.05.06 Od nowego szczytu roku 1.2971 na euro/dolarze zarysowała się korekta spadkowa, której zasięg i długość będą zależały od zachowania się rynku metali. Tam "niespodziewanie" nastąpiły wczoraj gwałtowne spadki cen miedzi, srebra, złota, które z kolei przeniosły się na spadki akcji, a spadki akcji na spadki indeksów giełd. Sentyment w naszym regionie uległ znacznemu pogorszeniu.

Publikacja: 16.05.2006 15:03

Od początku tego tygodnia na poszczególnych segmentach rynku globalnego doszło do jakiegoś znaczącego tąpnięcia. Dzisiaj baryłka ropy notowana jest na poziomie 69.12 po piątkowych cenach prawie 73 dolarów.

Dolar skończył miniony tydzień w bardzo słabej kondycji. Jak podkreślałem wielokrotnie, nie sposób mówić o mocniejszym dolarze przy rekordowych notowaniach surowców. Na wykresach ropy powstała formacja podwójnego szczytu, która może przynieść poważniejszą korektę cen. Dane o przepływie kapitału zagranicznego (TICS) w kwietniu były mieszane, co prawda wystarczające dla pokrycia znanego deficytu handlowego USA wynoszącego 62 mld dolarów, ale w swej strukturze zaszły istotne zmiany. Poprawiło się zainteresowanie akcjami spółek i obligacjami korporacyjnymi, ale okazało się, że po raz pierwszy od dłuższego czasu banki centralne były sprzedającymi netto obligacje skarbowe. Przed południem poznaliśmy niemiecki ZEW, który aż 10 punktów do poziomu 50, ponieważ inwestorzy obawiają się zarówno wysokich cen surowców i ropy, jak i znacznie silniejszego euro i droższego pieniądza w eurostrefie. Po publikacji ZEW-u euro/dolar spadł natychmiast do 1.2770, ale przed danymi amerykańskimi powrócił powyżej figury 1.2800.

Podsekretarz Stanu w Departamencie Skarbu Adams stwierdził ostatno, że nie jest celem Stanów Zjednoczonych manipulować kursem (dolara) w celu osiągnięcia jakiś celów, a kształtowanie się kursów walut należy zostawić wolnemu rynkowi i niech odzwierciedla prawdziwe fundamenty gospodarek. Osłabianie się dolara poprawia konkurencyjność towarów amerykańskich, co przy niewielkim wpływie na poziom inflacji, powinno sprzyjać poprawie bilansu handlu zagranicznego.

Z kolejnych danych z USA poznaliśmy sytuację w kwietniu na rynku nieruchomości. Mamy dowody poważnego schłodzenia rynku. Pozwolenia na budowę domów spadły -5.4%, natomiast liczba rozpoczętych nowych budów spadła -7.4% i powstaje pytanie, czy nie za daleko jesteśmy z amerykańskimi stopami procentowymi. PPI kwietnia wzrosło +0.9%, ale bazowe PPI wzrosło zaledwie +0.1%. W skali roku PPI bazowe wzrosło tylko o +1.5%. To nie są dane sprzyjające dolarowi. Wkrótce po publikacji danych euro/dolar podskoczył z 1.2810 do 1.2867. Wydaje się, że jest to lokalna górka dzisiejszych godzinowych przebiegów. Przekonuje o tym model fraktalny godzinowych. Powrót euro/dolara w niższe rejony po takich danych zmuszałby do poważnego przetasowania na pozycjach spekulacyjnych. Na rynku od poniedziałku utrzymują się krótkie otwierane @ 1.2908.

Departament Skarbu przedstawił półroczny raport nie nazywając w nim Chin manipulatorem rynku walutowego. To zmusza do przesunięcia terminu ewentualnego rewaluowania chińskiego juana przynajmniej o jeden kwartał. Teoretycznie rzecz biorąc jest to czynnik pomagający (słabnącemu) dolarowi. Ten raport i wcześniejsza niedawna podwyżka chińskich stóp procentowych świadczyć mogą o tym, że pomiędzy Chinami i USA doszło jednak do jakiegoś tajnego porozumienia o sposobach rozwiązania rosnącego deficytu handlowego Ameryki. Waszyngton przygotował stonowany raport, a jednocześnie zdołał wpłynąć na znanych dwóch senatorów lobbujących w kierunku nałożenia ceł protekcyjnych na towary importowane z Chin, aby sprawę odłożyli w czasie. Wczoraj chiński juan umocnił się do dolara i należy traktować to jako ukłon w stronę Ameryki. Za jednego dolara trzeba było płacić tylko 7.9990 juanów.

Reklama
Reklama

W ślad za korektą umacniającą dolara na rynku globalnym osłabienie złotówki było widoczne na całym froncie. To był nie tylko wynik korekty wielkości 170 punktów na euro/dolarze, ale również realizacji zysków z warszawskiej giełdy. W miniony czwartek na wolumenie WIG-u i WIG20 powstała bifurkacja Hopfa i charakterystyczna dystrybucja akcji na bardzo wysokich poziomach. We wtorek mamy kolejną sesję spadkową na giełdzie.

USDPLN odbił od ekstremalnych poziomów z zeszłego tygodnia 9 groszy a dzisiaj przyszła silna korekta sprowadzająca notowania tej pary 6 groszy niżej. O godzinie 14:47 USDPLN notowany był na poziomie 3.0346. W miejscu modelowym dolar/złotego zaczęła tworzyć się poważna czarna świeca dziennych. EURPLN testował już poziom 3.9500, ale dzisiaj jest znacznie niżej (3.9024). Utrzymanie stóp procentowych przez RPP na poziomie 4% jest elementem zacieśniania polityki monetarnej przy aktualnym trendzie inflacji i kursach złotówki. Przy ocenie stopnia restrykcyjności polityki pieniężnej należy brać pod uwagę nie tylko wysokość realnych stóp procentowych, ale także poziom realnego kursu walutowego. Umacnianie się złotówki oznaczało zwiększenie tej restrykcyjności, mimo że za wcześnie mówić o zdecydowanej poprawie sytuacji gospodarczej w kraju. Z nowych danych poznaliśmy wyniki handlu zagranicznego w okresie styczeń-marzec. Okazuje się, że w marcu obroty handlu zagranicznego uległy znacznemu zwiększeniu. W ujęciu złotówkowym eksport wzrósł o 14.75% m/m po 2.89% w lutym, natomiast import wzrósł aż o 23.63% po 4.25% w lutym. Powiększyło się ujemne saldo handlu zagranicznego wskutek wielkiej dynamiki importu. Tempo wzrostu importu przewyższyło tempo wzrostu eksportu o prawie 10%. Stało się tak w warunkach dosyć dużej stabilności rynku złotówki i przy raczej sprzyjających eksportowi kursach USDPLN i EURPLN. To niedobre zjawisko i świadczy o spadku konkurencyjności polskich eksporterów, którzy w kwietniu napotkali znacznie gorsze warunki do prowadzenia działalności. GUS podał dane o inflacji w kwietniu 2006. Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o +0.7% m/m i tyle samo w stosunku rocznym i jak można się było spodziewać wzrost inflacji jest zasługą przede wszystkim wzrostu kosztów paliw i energii i mieszkalnictwa, zatem ten wzrost nie ma charakteru popytowego.

Paweł Koszarny

Analityk FMA

ECM

16.05.06

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama