Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 18.05.2006 08:34

Nie byłem optymistą przed posiedzeniem FOMC, ale skala i dynamika spadków po

nim następująca mile zaskakuje chyba nawet największe niedźwiedzie. Tylko na

wczorajszej sesji w wyniku spadku Dow Jones kapitalizacja spółek wchodzących

w skład tylko tego indeksu zmniejszyła się łącznie o skromne ... 64 mld USD.

Od środowej decyzji o stopach Dow Jones spadł 3,8%, Nasdaq 5,4% a S&P oddał

Reklama
Reklama

3,9%. Obrazek to naprawdę niecodzienny i media powinny zachwycać się nim na

równi z euforycznymi wyskokami na nowe szczyty hossy.

Powody wczorajszej masakry w USA (Dow -214 pkt. największy spadek od trzech

lat) są tym razem tak oczywiste, że rozpisywanie się na ten temat uważam za

zbędne. Jedno słowo - inflacja. CPI, oraz wartość bazowa CPI były powyżej

prognoz, a wobec faktu, że rynek jest bardzo niepewny przyszłości w polityce

Reklama
Reklama

monetarnej, stało się to w tym sporze bardzo silnym argumentem.

Prawdopodobieństwo podwyżki stóp w USA na czerwcowym posiedzeniu wyceniane

było przed publikacją danych o CPI na 36%. Po tym raporcie fed fund futures

wyceniały prawdopodobieństwo powyżej magicznej bariery 50% (około 54%).

Rynki akcji nienawidzą teraz inflacji i podwyżek stóp.

Ja z kolei nienawidzę stawiania prognoz po takich sesjach w USA i po

Reklama
Reklama

wczorajszym zachowaniu naszego rynku. Nie powinno się tego robić. Dziś

jesteśmy bowiem w takiej sytuacji, że możemy mieć zarówno silne

odreagowanie, jak i paniczną wyprzedaż. To trochę tak, jakby spotkać się z

inwestorami po wtorkowej sesji i posłuchać ich opinii, że rynek zachował się

racjonalnie (odreagowanie), a następnie po środowej sesji usłyszeć to samo

Reklama
Reklama

(powrót do silnych spadków). Dzisiaj w 90% rynkiem rządzić będą emocję. Od

początku będzie trwała wojna nerwów i dzisiejsza rola w inwestowaniu

ograniczać będzie się jedynie do oceny sił w tej wojnie. Po jednej stronie

barykady stoi paniczny strach przeniesiony zarówno z wczorajszej (nie tylko

wczorajszej) sesji z GPW, jak i rekordowa wyprzedaż w USA. To są mocne

Reklama
Reklama

argumenty by rozpocząć notowania kolejnymi spadkami. Ataki podaży odpierać

będzie żądza zysku i chciwości, która zawsze pojawia się na tak silnie

wyprzedanym rynku. W zeszły czwartek kontrakty zrobiły szczyty hossy na 3342

pkt, czyli ponad 300 pkt. ponad wczorajszym zamknięciem i niezależnie jak to

wypada procentowo, to taka punktowa strata bardzo silnie działa na psychikę

Reklama
Reklama

inwestorów, którzy ostatni spadek w tak krótkim okresie, a do tego po tak

silnej hossie, będą uznawać za przesadne wyprzedanie i okazję do kupna -

nawet wbrew spływającym na rynek informacjom. Wydaje się, że arbitrem w tym

sporze ponownie mogą okazać się rynki regionu. Nie wszystkie - wystarczy

jedna kostka domina W poniedziałek była nim Turcja (fatalnie się dziś

zapowiada), a wczoraj Węgry wskazały kierunek wszystkim rynkom regionu.

Ważnych danych makro dziś brak. W USA do końca tygodnia inflacji już nic nie

przyćmi, a u nas produkcja przemysłowa i PPI dopiero jutro o 14:00 MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama