Notowania zaczęły się na minusie i po krótkim wzroście kurs powrócił do spadków testując psychologiczną granicę 3000 pkt. Nie została ona jednak mocniej przebita, a w pobliżu zapanowała stabilizacja. Indeks po niewielkim spadku zaczął odrabiać straty i na kontraktach też pojawił się popyt. Efektem było zamknięcie porannej luki bessy, ale w strefie 3053-3060 pkt. zareagowała podaż i w konsekwencji rynek zaczął słabnąć. Względny spokój zapanował w pobliżu poziomu odniesienia. Zakończył go atak niedźwiedzi, który jednak nie trwał długo. Po zatrzymaniu przeceny i krótkim horyzoncie kontrakty zaczęły piąć się do góry, a dodatkowym wsparciem była zwyżka WIG20. Pod koniec notowań kurs testował wcześniejsze maksima. Zostały one lekko poprawione, ale zaraz po tym wzrost wyhamował i rynek wszedł w konsolidację, która utrzymała się do końca dnia.
Wczorajsza sesja nie zmieniła zasadniczo sytuacji. Niewielki wzrost oddalił wprawdzie groźbę testu istotnych poziomów wsparcia i może dać impuls dla poprawy w najbliższych dniach, ale nadal większość sygnałów nie daje powodów do optymizmu i sugeruje, że odbicie będzie jedynie korektą ostatnich spadków. Za takim scenariuszem przemawia między innymi zachowanie wskaźników. Większość szybkich oscylatorów pozostaje w obszarach wyprzedania. Niektóre z nich jak Stochastic i %R zawróciły do góry i po kolejnym wzroście powinny dać sygnały kupna, ale trudno oczekiwać, że będzie to zapowiedź wyraźniejszego wzrostu. MACD i TRIX sukcesywnie słabną potwierdzając kierunek kursu, a ROC choć utworzył niewielkie dno, to jednak znajduje się głęboko w obszarze ujemnym. Pierwszym mocniejszym oporem jest połowa czarnego korpusu ze środy na wysokości 3103 pkt. Dopiero jego zdecydowane sforsowania może być wiarygodniejszą oznaką wyraźniejszej zwyżki, ale jednocześnie w tym rejonie można spodziewać się większej podaży. Kluczowe wsparcia to z kolei 50% zniesienia fali wzrostowej z połowy marca na 3026 pkt. i linia siedmiomiesięcznego trendu wzrostowego, aktualnie na 2972 pkt.