Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 19.05.2006 08:59

W ostatnich kilku dniach trzykrotnie doświadczaliśmy znacznie większej

przeceny w USA niż wczorajsze skromne -0,7%. Jednak ten wczorajszy spadek

wydaje się być dla inwestorów szczególnie bolesny. Rynek był ekstremalnie

wyprzedany (patrząc na skalę/dynamikę spadku) w krótkim terminie i

odreagowanie byłoby w pełnie zasłużone. Nic z tego nie wyszło, a bycze

Reklama
Reklama

cierpienia spotęgował fakt, że rynek gwałtownie załamał się w samej końcówce

sesji.

Spowodowały to wypowiedzi członków Fed. Wypowiedzi, nie wypowiedź, jak

podaje większość serwisów, cytując każdy różnych autorów. Jeffrey Lacker z

Richmond postraszył, że środowe dane o inflacji zachęcają do kontynuowania

podwyżek stóp procentowych i zwrócił uwagę, że "zahamowanie inflacji musi

Reklama
Reklama

być głównym celem" - czytaj - większą uwagę przykłada do niskiej inflacji

niż wysokiego wzrostu gospodarczego. Na drugie gardło straszył William Poole

z St. Louis udzielając wywiadów po swoim przemówieniu na spotkaniu

biznesowym i to zdaniem obserwatorów właśnie te opinie przesądziły

faktycznie o tak niskim zamknięciu, choć nie do wszystkich dotarły.

Warto w tym całym zgiełku zwrócić uwagę na rynek obligacji, który obaw rynku

Reklama
Reklama

akcji zupełnie nie potwierdził. Rentowność 10-letnich obligacji spadła na

poziomy najniższe od początku maja. Sesję zamknęliśmy na 5,07% czyli aż

0,08% niżej niż w środę. Tutaj nikt nie przejął się wypowiedziami członków

Fed. Kto się myli ? Rynek obligacji, czy przestraszony rynek akcji ? Pokażą

kolejne sesje, choć historia pokazuje, że zawsze więcej emocji było na rynku

Reklama
Reklama

akcji i w takich nerwowych momentach to raczej tutaj inwestorzy tracili

głowę. Na rynku towarowym nic ciekawego - bez zmian na tyle dużych, by miało

to mieć teraz większe znaczenie niż wydarzenia z ostatnich dni.

Nie wiem, czy to dla inwestorów dobra wiadomość, na pewno nie dla

day-traderów, ale zapowiada się dziś pierwsza w tym tygodniu spokojna sesja.

Reklama
Reklama

Temat inflacji zgrany jest już w USA do żywego. Były surowce, było PPI, CPI,

były komentarze członków Fed. Dopiero kolejne ważne dane makro wpłyną na

prognozy kolejnych kroków w polityce monetarnej. W USA szykuje się więc

chwila oddechu, której perspektywa uspokajać będzie też rynki europejskie.

Widać było to już dzisiaj na japońskim parkiecie (pomógł też wyższy PKB).

Reklama
Reklama

Nasz parkiet też już ma za sobą zarówno paniczną przecenę jak i jej

odreagowanie. Dzisiaj inwestorzy będą wstrzymywali się z podażą mając w

pamięci, jak łatwo rynek wczoraj odrobił straty. Z kolei popyt będzie się

bał, że może się powtórzyć sytuacja z wtorku/środy, gdy po odbiciu zdechłego

kota ruszyliśmy do dalszej wyprzedaży. Zawsze w takich momentach sytuacja

staje się trochę patowa i część inwestorów wstrzymuje się z transakcjami.

Dodatkowo zachęcać będzie do tego publikacja danych dopiero o 14:00. GUS

poda dzisiaj wskaźnik cen produkcji sprzedanej przemysłu w kwietniu (PPI)

oraz dynamikę produkcji przemysłowej. Analitycy Reutera oczekują PPI na

poziomie +0,9% a produkcji +9,3%. Warto w tym wątku przytoczyć słowa

premiera ze środy. Choć nie wiem, czy jako dowcip, czy jako aferę

(przeciek) - "Wzrost gospodarczy jest 5-procentowy i utrzyma się na tym

poziomie, a może go przekroczy w tym roku, a przyszły rok może być jeszcze

lepszy. Dzieje się m.in. dzięki wysokiemu tempu produkcji, to jest 16%

wzrostu w kwietniu ..." MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama